Pilnuj kosztów, zyski zatroszczą się same o siebie
Andrew Carnegie 

Co w trawie piszczy ...

Felieton /nie tylko/ podatkowy - 36

Uff, jak gorąco .... nie tylko ze względu na rekordowe upały, jakie nawiedziły nas na przełomie kwietnia i maja, ale ze względu na zakończenie 4-miesięcznej batalii w składaniu rocznych zeznań podatkowych. Dla każdego biura, a więc i naszego, jest to okres wielu zmagań w zbieraniu niezbędnych dokumentów do sporządzenia rocznych zeznań. I gdyby tylko chodziło o rozliczenia działalności gospodarczej, to te są na bieżąco ewidencjonowane w księgach podatkowych i innych rejestrach, i z tym nie ma problemu. Gorzej, gdy na ostatnią chwilę, donoszone są dokumenty potwierdzające rozliczanie remanentów, ulg, zwolnień i odliczeń oraz składanie podpisów podatników pod zeznaniem.

Z tym jest największy kłopot, bo termin goni, i tak naprawdę, w niektórych sytuacjach odnosi się wrażenie, że to bardziej biuru podatkowemu zależy, by uniknąć przykrych konsekwencji z tytułu nieterminowego złożenia zeznania. Ale są to sprawy, które co rok mają miejsce i cóż ... jakoś trzeba sobie radzić, żeby satysfakcja z dobrze wypełnionego obowiązku była zarówno po stronie podatników, biura, a także urzędu skarbowego. Życie toczy się dalej, a więc do następnych rozliczeń za 2012 rok.

Wszystkim, którzy brali udział w tej rozliczeniowej, corocznej kampanii należą się słowa podziękowania i choćby odrobina odpoczynku. A ponieważ pogoda sprzyja, dajmy sobie choć dzień, choć chwilę na wytchnienie, na wypoczynek ... bo podatki to nie wszystko, bo z nimi czy bez nich cieszmy się, że jest maj, a to przecież ponoć najpiękniejsza pora roku.


Felieton /nie tylko/ podatkowy - 35

Nastała wiosna, a jak na wiosnę przystało, wszystko budzi się do życia. Tymczasem w podatkach jest inaczej, gdyż trzeba dokonać rozliczeń z przeszłością - przynajmniej tą, związaną z zakończeniem poprzedniego okresu podatkowego. Proszę Państwa, to już dwudziesty rok, od kiedy każdy z nas dokonuje rozliczeń i wydawać by się mogło, że ten system okrzepł, i że wiemy – o co, w tym wszystkim chodzi.

Niestety, taki sposób myślenia byłby wielce uproszczony i zbyt ryzykowny do przyjęcia. Wszak, chodzi o podatki, a te, nigdy prostotą rozliczeń nie grzeszyły. Przynajmniej w naszym rodzimym systemie podatkowym. Już same didaskalia podatkowe, używając teatralnego języka, zmuszają nas do ich dokładnego poznania, by spektakl podatkowy był udany i nie zakończył się klapą.

Trzeba więc przypomnieć, że podatnicy mają czas na rozliczenie się z fiskusem za 2011 rok - do 30 kwietnia 2012 roku, i nie ma co liczyć na przedłużenie tego terminu, bowiem przypada on na poniedziałek, który nie jest dniem wolnym od pracy. Zeznanie podatkowe składamy na odpowiednim formularzu, a ponieważ postęp w dziedzinie przekazu elektronicznego zrobił swoje, możemy skorzystać z internetu i rozliczyć podatki, nie ruszając się z domu. Nie warto jednak tego odkładać na ostatnią chwilę, bo jeśli serwer Ministerstwa Finansów będzie obciążony, to UPO (Urzędowe Poświadczenie Odbioru) zostanie wygenerowane po północy, a wtedy bęc! – będzie kara.

Pamiętać też należy, gdzie składamy zeznanie, bo o tym decyduje miejsce zamieszkania, choć miejsce to, niekoniecznie musi się pokrywać z miejscem zameldowania. Następnie pozostaje rozliczenie według wyboru i koloru. Można się zatem rozliczyć wspólne z małżonkiem lub osobno, z dzieckiem, bez dziecka, z dochodów z działalności gospodarczej lub innych dochodów, z zysków, ze sprzedaży nieruchomości, a także z pracy za granicą.

Ale to dopiero początek, bo przecież każdemu zależy, by skorzystać z całej barwnej palety ulg, zwolnień i odliczeń, w tym m.in. składek ZUS, ulg na niemowlaka, starsze dziecko lub studenta oraz ulgi internetowej, dla chorych i opiekunów, na leki, psa i samochód, a także odliczeń z tytułu darowizn i datków. Na koniec wreszcie, można podzielić się 1 procentem podatku na wskazaną w zeznaniu organizację pożytku publicznego.

Proste ! No niekoniecznie, bo to wszystko musi być przeliczone i odpowiednio udokumentowane.
Gdyby więc, w tym względzie były kłopoty – zapraszamy do współpracy, by żaden PIT, nie zepsuł nam świątecznego i wiosennego nastroju.


Felieton /nie tylko/ podatkowy - 34

Mamy nowy rok, a z nim nowe nadzieje na pomyślną przyszłość. Oby była jak najlepsza, także pod względem podatkowym, choć prawdę powiedziawszy nie wygląda na to, by w tym względzie coś się zmieniło. No, przepraszam; od nowego roku, w związku z akcyzą na węgiel, przybyło trochę obowiązków; sprzedając, czy kupując choć trochę tego opału, trzeba wypełniać mnóstwo dodatkowych papierów.

Opowiedział mi jeden z przedsiębiorców, że ostatnio sprzedał towar. Wystawił faktury, od których odprowadził VAT i PIT, jednak w określonym terminie nie otrzymał od kontrahenta zapłaty. Za to nabywca, odliczył sobie zarówno VAT jak i pomniejszył koszty, a wraz z nimi PIT, mając do dyspozycji dostarczony towar.

Jak to jest? – pyta mój rozmówca. Dlaczego nie można wprowadzić zmian w przepisach, aby nieuczciwy nabywca, który nie płaci za towar – nie mógł dodatkowo korzystać z tytułu zmniejszenia obciążeń podatkowych.

Właśnie; dlaczego tak jest, i do kogo ma dotrzeć to pytanie, by choć można było usłyszeć odpowiedź, że tak nie można, że to rozwiązanie ma jakieś bariery, że nie sprzyja gospodarce itp.

Niestety, odpowiedzi brak, choć rozsądek podpowiada, że wiele dobrego można byłoby uzyskać, gdyby zmienić obecny stan rzeczy, który tylko promuje nieuczciwość !!

Takich pytań jest wiele, tylko odpowiedzi brak. Dlaczego ?


Felieton /nie tylko/ podatkowy - 33

Kiedy kończy się kolejny rok, zwykle oceniamy – jaki on był. Ale częściej myślimy, jaki będzie następny. Niestety, jaki będzie – nie wie nikt. Dlatego często mówimy, żeby Nowy Rok, nie był gorszy od tego, który się kończy.

Patrząc z perspektywy ostatnich dwunastu miesięcy, można ogólnie powiedzieć, że był to rok dość stresujący. Byliśmy bowiem, ze wszystkich stron bombardowani informacjami o kryzysie, o gospodarczym załamaniu, o rozpadach i czającym się zewsząd krachu. Duża w tym zasługa mediów, które wychwytywały najmniejsze nawet zagrożenia, a agencje ratingowe, których dotąd nikt nie znał, stały się wyroczniami, zdolnymi do zburzenia największych nawet gospodarek świata.

A co na naszym polskim podwórku podatkowym ....? Jak na razie cisza. Czy przed burzą, to się okaże, bo p. minister od finansów ma w zanadrzu instrument do kolejnej podwyżki VAT-u, jak tylko grozić nam będzie ryzyko przekroczenia 55% progu ostrożnościowego dla państwowego długu publicznego. Natomiast od lutego 2012 r. mamy jak w banku, podniesienie składki rentowej, opłacanej przez przedsiębiorców.

Nie martwmy się jednak na zapas, bo jeśli stać nas na finansowanie bankrutów Europy z naszej rezerwy walutowej, wynoszącej równowartość ponad 100 mld dolarów (tak, tak - miliardów, a nie milionów), to nie będzie tak źle, jak trochę z tego wydamy na ratowanie euro, a przy okazji - i naszej gospodarki.
No cóż, pożyjemy, zobaczymy.

A tymczasem, cieszmy się na zbliżające się Święta Bożego Narodzenia, na wigilię, na kolędę ... na nowy czas ... i życzmy sobie - Do siego Roku !!