Pilnuj kosztów, zyski zatroszczą się same o siebie
Andrew Carnegie 

Co w trawie piszczy ...

Felieton /nie tylko/ podatkowy - 26

Dla podatników – styczeń, to początek rozliczeń, których koniec przypada w tym roku na drugi dzień maja, ale nie takie rozliczenia, są dziś na pierwszym miejscu. Wszędzie; w prasie, radiu i telewizji trwają od dawna dywagacje na temat przyczyn katastrofy smoleńskiej. Gdzie, czego nie włączysz, a już masz, nie tylko zestaw pytań, ale – co bardziej zdumiewające – gotowy zestaw odpowiedzi. W zależności – jaka opcja polityczna – taka odpowiedź - kto zawinił. A przecież procedury zmierzające do wyjaśnienia sprawy trwają. Sam raport MAK jest tendencyjny, ale to tylko opinia jednej strony, poczekajmy zatem na ostateczne ustalenia wszystkich tych, którzy zajmują się wyjaśnieniem tragedii.

Czy kiedykolwiek poznany jej przyczyny – trudno powiedzieć, ale dajmy sobie czas na spokojną, rzeczową i obiektywną analizę tego, co się stało.
Nie ma natomiast czasu na rozpoznanie tego, co dzieje się w podatkach, szczególnie po ostatniej nowelizacji ustawy o VAT. Co prawda, wbrew wcześniejszym obawom, większych kłopotów z wprowadzeniem nowych stawek VAT w kasach fiskalnych nie było, ale problemy z właściwym ich stosowaniem, z pewnością jeszcze wystąpią.

Dajmy na to – nasz chleb powszedni. Jakie stawki mamy stosować dla chałek, strucli, czy innych wyrobów, które nie są ani chlebem, ani ciastkiem ? No, to już wyższa szkoła jazdy. Nawet wiceminister finansów, ten – odpowiedzialny za wprowadzanie zmian, w jednym z wywiadów – ni mniej ni więcej powiedział: ja nie jestem piekarzem; „róbta sobie co chceta”, żeby tylko było dobrze ! Piekarzom to nie pomoże, ale nawiązanie ministra do akcji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Jurka Owsiaka było jak najbardziej na czasie.

A wystarczyło powiedzieć: stawka 5% należy się od tego, do czego używa się więcej niż 60% mąki, a stawka 8% od wyrobów, w których innych surowców, jest więcej niż 40%. A jak okres przydatności do spożycia jest dłuższy niż 14 dni, to wyroby te opodatkowane są odpowiednio stawkami 8% i 23%.
Niezależnie od tego zapewniam, że przy dobrym wypieku – wszystkie te wyroby, niezależnie od stawek VAT – będą smaczne i pożywne – czego na początku roku, życzyć sobie należy.


Felieton /nie tylko/ podatkowy - 25

Wbrew przepowiedniom o nieuchronnym ociepleniu klimatu, pogoda pokazała, że rządzi się swoimi tylko prawami. Od pierwszego dnia grudnia mamy zatem śnieg, mróz i wszystko to, co kojarzy się z zimową aurą.

Za pasem święta i Nowy Rok, a w podatkach – niby wielkie zmiany, ale jeszcze więcej niewiadomych. Ustawa o VAT podpisana, ale nie ma jej publikacji, to samo w podatku dochodowym… „ciemno wszędzie, głucho wszędzie – co to będzie, co to będzie”. Aż boję się przypomnieć, że to z „Dziadów” A. Mickiewicza, bo przymiotnik od tego tytułu, jest ostatnio jakby mocniej /przez niektórych/ eksponowany w różnych konfiguracjach, odnoszących się do opisu sytuacji naszego państwa i kraju.

Ale, co mają wspólnego podatki, z „Dziadami” naszego wieszcza ? Może tylko to, że jedno i drugie to prawdziwy, choć nie romantyczny dramat ! I wcale, w tym nie ma przesady, bo początek roku może być w wielu firmach istotnym problemem, bowiem zmiany /nie/przygotowane przez fiskusa mogą przybrać formę wielowątkowych dylematów. Zaczną się one, już podczas zabaw sylwestrowych, kiedy staniemy przed rozterką; czy szampana zdążymy nabyć przed, czy po północy, bo przed – będzie ze stawką 22%, a po – z 23 procentowym Vatem. A jeśli dołożymy procenty w samym napoju, to rzeczywiście zabełtać może w głowie … oj może!

W tej sytuacji, doradzamy, by wcześniej poczynić odpowiednie w tym względzie zapasy, bo z uwagi na obowiązek zmiany stawek na kasach fiskalnych – mogą być poważne problemy z zakupem tego i owego. Wszystkich kas, w sylwestrową noc – nie da się przecież od razu przestawić, a jak się nie da, to z zakupów „nici”.

Ten cudzysłów, proszę traktować równie poważnie, gdyż po zmianie nazw towarów w nowej PKWiU 2008, może się okazać, że „szycie grubymi nićmi” wymagać będzie dopasowania stawek, ale to już zupełnie „inna para kaloszy”, które to obuwie, też trzeba będzie uwzględnić, nie tylko ze względu na owe stawki, ale także z uwagi na pogodę, która może się zmienić.

Niezależnie od wszystkich tych trudności, problemów i dylematów – jesteśmy przekonani, że nowy rok podatkowy – dzięki nieustannym zabiegom fiskusa - będzie stymulował rozwijanie naszej z Państwem współpracy, czego sobie i Państwu - serdecznie życzymy.


Felieton /nie tylko/ podatkowy - 24

Zakończyły się wybory samorządowe, choć w niektórych przypadkach, będzie jeszcze, ich druga tura. Ulice oblepione plakatami, z których uśmiechnięte twarze przyszłych radnych, wójtów, burmistrzów i prezydentów apelują: "głosuj na mnie, jam ci najlepszy, oddaj głos, a spełnię wszystkie marzenia!"
I bądź tu mądry – kogo wybrać? Od nadmiaru szczęścia, aż głowa boli! Dzieje się tak jednak, tylko w połowie głów, które mogłyby głosować, bo jakoś tak się złożyło, że od wielu kadencji – frekwencja sięga zaledwie 50% uprawnionych do głosowania.

A przecież tylko w głosowaniu, większość może wybrać tych, którzy lepiej lub gorzej, ale jednak tworzą organy samorządowe, by podejmować decyzje w imieniu lokalnych społeczności. Decyzje te, dotyczą także uchwalania podatków, bez których budżet danego miasta, czy powiatu byłby zawsze pusty. Wtedy dopiero widać rozdźwięk pomiędzy oczekiwaniami wyborców, a uchwałami podejmowanymi przez ich wybrańców. Ci pierwsi – w większości, chcieliby nie płacić podatków lub płacić je jak najmniejsze. Ci drudzy, by móc się wykazać nowymi drogami, szkołami i czym tam jeszcze – uchwalają jak największe daniny. I jak tu wszystkim dogodzić?

A może jednak, nie chodzi o to, by sobie dogadzać, tylko po prostu – by się pogodzić, że skoro wybieramy naszych reprezentantów, to właśnie oni będą podejmować decyzje w imię naszych wspólnych, a nie jednostkowych celów. Bo jak wiadomo, cele jednych i drugich nie muszą być jednakie, ale podatki, i tak musimy płacić wszyscy.


Felieton /nie tylko/ podatkowy - 23

Nie będzie dziś o tragicznym napadzie na biuro PiS, ciągłej walce o krzyż, katastrofie smoleńskiej, czy walce z dopalaczami. Nie będzie również o zbliżających się wyborach samorządowych. Będzie za to, o zakończonym 16. Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym im. Fryderyka Chopina, który wygrała Rosjanka – Julianna Awdiejewa. Odniosła zwycięstwo, ku zaskoczeniu niemal wszystkich, oprócz – co trzeba koniecznie podkreślić – komisji konkursowej. To właśnie wysokie Jury, złożone z wybitnych, światowej sławy - znawców muzyki Chopina, zadecydowało o przyznaniu najwyższych laurów. I dopiero się zaczęło…

Awantura poszła o to, że miał wygrać zupełnie ktoś inny, a w TVP Kultura, wybitni eksperci wydali już werdykt, że zwycięzca może być tylko albo Austriak I.Wunder, albo Rosjanin D. Trifonow. Zachwycano się ich interpretacją koncertu, polonezów, czy mazurków, choć jak się później okazało, najlepszą była także J. Awdiejewa, tyle że w sonacie, choć o jej mistrzostwie nie wspomniano nawet słowem. Nikt jakby nie zwrócił uwagi na skromną postać Rosjanki, choć - to właśnie ona – zdążyła do tej pory wygrać kilka liczących się konkursów pianistycznych.

No dobrze – ktoś zapyta, ale jaki związek, ma Chopin z podatkami. Ano ma, proszę Państwa i to wcale nie taki daleki. I w muzyce Chopina, i w podatkach, gdzie przecież mamy te same nuty i te same przepisy - najważniejszą sprawą jest ich interpretacja, a nie dosłowne brzmienie. Wszyscy pianiści naciskają palcami obu rąk na te same czarno-białe klawisze, a dodatkowo są jeszcze w użyciu dwa fortepianowe pedały. W podatkach, co prawda pedały się nie liczą, ale artykuły i paragrafy są dla wszystkich te same.

Mimo to, wydawane są nadal różne interpretacje, które powodują, że nigdy, tak do końca nie wiadomo kto wygra – organ podatkowy, czy podatnik ?
Tak, jak w zakończonym konkursie chopinowskim, choć tu, konsekwencje dotyczą raczej - estetycznej natury.