Pilnuj kosztów, zyski zatroszczą się same o siebie
Andrew Carnegie 

Co w trawie piszczy ...

Felieton /nie tylko/ podatkowy - 20

Jesteśmy po I turze głosowania na Prezydenta RP, która – jak można było przypuszczać – nie przyniosła rozstrzygnięcia. W II turze, w wyborczych szrankach wystąpią dwaj kandydaci i jeden z nich obejmie funkcję głowy Państwa. Głowa ta musi być na tyle skuteczna, by w zróżnicowanym, polskim społeczeństwie – sprostać wielu zadaniom, nie tylko tym reprezentacyjnym, związanym wyłącznie z "żyrandolami" zawieszonymi w Pałacu. Prezydent RP ma także do spełnienia wiele funkcji związanych z funkcjonowanie polityki finansowej Państwa, w tym również odnoszących się do systemu podatkowego. Może przecież zgłaszać inicjatywy ustawodawcze, ale też wetować ustawy, wydawać zarządzenia i rozporządzenia, ogłaszać referenda, wygłaszać orędzia, czy wreszcie stosować prawo łaski, także w sprawach podatkowych.

Niestety, jak wskazuje praktyka – możliwości te, w zakresie poprawy systemu podatkowego w Polsce, nie były raczej domeną Pałacu Namiestnikowskiego, choć moim zdaniem powinny. Dlatego też przed ostatecznym wyborem, słusznym wydają się pytania do kandydatów, odnoszące się do interesującej nas problematyki. Dobrze byłoby wiedzieć; czy kandydat na Prezydenta chce, może i potrafi wykorzystać swe uprawnienia dla poprawy systemu podatkowego i jakie konkretne działania zamierza w tej mierze zrealizować.

Tymczasem ta sfera, jedna z najważniejszych dla każdego państwa, traktowana jest w kampanii prezydenckiej jakby poza nawiasem. Z wypowiedzi kandydatów na ogół nie wynika, by mieli coś konkretnego do zaoferowania. Niezależnie od tego, na wybory Głowy Państwa iść wypada, wszak to nasze obywatelskie uprawnienie.

Poza tym, my – podatnicy, musimy podejmować decyzje wyborcze, także pod kątem wyboru jednego z dwóch kandydatów i oddać głos na tego, który stwarza większe nadzieje na poprawę naszego podatkowego, wcale niełatwego życia.


Felieton /nie tylko/ podatkowy - 19

Nie minął jeszcze ból po katastrofie pod Smoleńskiem, a tu już następny dramat - powódź, i to znów tysiąclecia. Można się obwiniać; za brak ubezpieczenia, za stan wałów przeciwpowodziowych, nieskuteczność monitorowania pogody, czy też zbyt późne ostrzeganie ludności. Ale tak naprawdę, żywioł jest nieobliczalny, a jego skutki – trudne są do przewidzenia.

Nasz system podatkowy posiada pewne rozwiązania, które – w jakimś tam stopniu - ułatwiają powodzianom powrót do normalności. Mogą oni wnioskować o odroczenia, umorzenia, czy rozłożenia na raty podatków. Poszkodowani, otrzymujący zapomogi i pomoc materialną, korzystają ze zwolnień podatkowych. Zniszczenie, likwidację oraz niedobór towarów, można korzystnie wykazać jako stratę bez skutków podatkowych. Niestety, zalaną lub zniszczoną dokumentację, przedsiębiorcy muszą odtwarzać.

Kataklizmy, na szczęście – nie trwają wiecznie. Po powodzi przychodzi czas odbudowy, tej materialnej, jak i moralnej. Jak twierdzą specjaliści – powódź w niewielkim stopniu wpłynie na gospodarkę naszego kraju. Musimy znaleźć miliardy na pomoc bezpośrednią dla poszkodowanych, na odbudowę i na wzmocnienie infrastruktury przeciwpowodziowej. Wydane środki wrócą na rynek w postaci podatków czy zatrudnienia ludzi. Wpłyną też na przyspieszenie produkcji związanej z odbudową domów, dróg, mostów, szkół i zakładów pracy.

Najważniejsze, by z tego kataklizmu wyciągać odpowiednie wnioski; by wreszcie uruchomić kompleksowy program przeciwpowodziowy, którego wprowadzenie od dawna postulowano. I co ? I nic !

U nas jest tak, że działania są widoczne, kiedy jest już za późno, a wtedy – nawet największe poświęcenie służb przeciwpowodziowych i całej ludności bywa zwykle chaotyczne i doraźne, i niewiele daje.

Dlatego potrzeba nam czynu i refleksji ... i mądrości, także tej, czerpanej z poezji J. Kochanowskiego, który dawno już ostrzegał, by Polak mógł się nią wykazać – zarówno przed jak i po szkodzie.


Felieton /nie tylko/ podatkowy - 18

10.04.2010r.
Katastrofa lotnicza pod Smoleńskiem.
Ginie Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński i jego małżonka.

Giną wszyscy, pozostali członkowie polskiej delegacji na uroczystości katyńskie, a wśród nich - ostatni Prezydent Rzeczypospolitej na uchodźstwie – Ryszard Kaczorowski, dowódcy polskich sił zbrojnych, ministrowie, parlamentarzyści oraz osoby towarzyszące.

Ta, niespotykana w skali świata tragedia, w wyniku której jedno państwo, traci część politycznej i intelektualnej elity w tak wielkim rozmiarze, nakazuje pochylić głowy nad wielkim dramatem i bezgranicznym bólem rodzin – ofiar tej katastrofy.

Ten ból i rozpacz dotyka również nas – wszystkich Polaków, którzy mimo bieżących waśni, kłótni i sporów - dajemy w tych dniach przykład jedności i wspólnoty naszych narodowych interesów. Oby ten dramat, oprócz bólu i rozpaczy – dał nam impuls do głębszych refleksji nad sensem istnienia, przemijania oraz budowania przyszłości, opartej na tym, co łączy, a nie dzieli; do poszukiwania zgody i pojednania w naszym krótkim i niepewnym życiu. Trwa żałoba narodowa, po której Polska – trwać będzie nadal. Od nas zależy, by smoleńska tragedia, nie była tylko kolejną datą polskich, narodowych nieszczęść.

Łączymy się z Rodzinami Ofiar, składając im kondolencje i szczere słowa współczucia.
Oddajemy hołd tragicznie Zmarłym.
CZEŚĆ ICH PAMIĘCI !


Felieton /nie tylko/ podatkowy - 17

Tyle spraw wokół, aż trudno odnieść się do wszystkich. Ale niedawne złoto olimpijskie Justyny Kowalczyk, dwa srebrne medale Adama Małysza i brąz naszych panczenistek, to super sprawa dla wszystkich kibiców. No, ale nie wszyscy muszą interesować się sportem, więc może ważniejsze są kontrowersje wywołane biografią "Kapuściński non-fiction", w której – jeśli ktoś chce, może poznać, jakby na nowo naszego słynnego reportażystę?
A może wzbudzą zainteresowanie pewne "zgrabne" powiedzonka kandydatów na fotel prezydencki, z których jeden określił drugiego "kawalerem z morskiej pianki", a drugi powiedział, że "prezydent może być niski, ale nie może być mały"! W jednym i drugim przypadku; doszukiwanie się, bon ton i savoir-vivre u obu kandydatów jest niewskazane, bo odnalezienie elementów kultury i dyplomacji w tych wypowiedziach, z góry skazane jest na niepowodzenie.

Co by tu jeszcze; prezydentem Ukrainy został – Wiktor Janukowicz, a Grecji grozi bankructwo, bo kraj ten, ma 300 mld euro długu i nawet ich urzędy skarbowe chcą strajkować, a Niemcy zwietrzyli nawet możliwość wykupu wysp helleńskich – nawet tych największych. U nas takich kłopotów nie ma, no i nie wiadomo, jak to jest z tym naszym zadłużeniem, gdyż nie jesteśmy w strefie euro i Unia nie może tego dokładnie policzyć. Poza tym, choć wysp u nas jak na lekarstwo, to jedną jesteśmy - "zieloną wyspą" na mapie Europy, bowiem tylko u nas deficytu nie było.

Do rozliczeń rocznych zachęca nas Pan Minister Jan Jacek Vincent-Rostowski, bardziej znany jako Jacek Rostowski, choć jak sam stwierdził w ostatnim wywiadzie – zeznanie wypełni mu doradca podatkowy. No proszę... i Minister Finansów; albo ma trudności z wypełnieniem zeznania, albo ma ważniejsze sprawy na głowie, by zajmować się rozliczaniami swoich podatków.

Weźmy więc przykład z Pana Ministra, i nie zajmujmy się tym, co można zrobić lepiej, szybciej i odpowiedzialniej – zlecając rozliczenia do naszego biura.