Pilnuj kosztów, zyski zatroszczą się same o siebie
Andrew Carnegie 

Co w trawie piszczy ...

Felieton /nie tylko/ podatkowy - 12

Oj, ale się narobiło! Polityczne trzęsienie ziemi, dymisje, komisje i scysje. I to przez co? … przez podatki, Proszę Państwa - przez podatki, o których m.in. mowa w naszych felietonach. A że sprawa jest podatkowa, to musi być skomplikowana, i konia z rzędem temu, kto tak naprawdę wie, „o co tu się rozchodzi” – jakby to trafnie ujął niejaki Ferdynand Kiepski w klasyku serialowym.

Tak, jak w znanym przysłowiu; „Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze”, tak i w tej sprawie: „Money, money, money” odegrało istotną rolę, z subtelną, acz bezpardonową walką w politycznym tle. „Afera hazardowa”, jak nazwano to wydarzenie, zaczęła się od tego, że jeden pan, drugiemu panu – przy użyciu słów nieparlamentarnych - poskarżył się przez telefon, że trzeci pan chce dodatkowo opodatkować „jednorękich bandytów”, co spowoduje, że zyski z tychże „bandytów” będą mniejsze. Traf chciał, lub nie chciał, że rozmowy te nagrano i przekazano Panu Premierowi, oczekując - czy zrobi z tego właściwy użytek, bo niechby tylko nie zrobił!. W rezultacie, aż sześciu ministrów straciło posady, w tym „Miro” i „Grzesio”, nie mówiąc o „Zbysiu”, który co prawda ministrem nie był, ale podobnie jak jego koledzy, wykazał zbyt wielkie, parlamentarne zaangażowanie kasynowo-salonowymi rozgrywkami.

Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że ostatecznie, podatki w branży hazardowej zostały jednak podniesione, a w związku z tym, zapytacie Państwo – o co tu chodzi?

Adekwatną do tego pytania wydaje się odpowiedź: jak nie wiesz, to się nie pytaj!! ... bo rozmowa o podatkach, jak i one same - mogą być kontrolowane!!!


Felieton /nie tylko/ podatkowy - 11

Rok 2009, to rok wielkich rocznic; wybuchu II wojny światowej, obrad okrągłego stołu, powstania rządu Mazowieckiego, upadku muru berlińskiego. Wszystko to ważne, bo po wojnie zmienił się ład polityczny w Europie, a po „wydarzeniach sierpniowych” w Polsce, nastąpiły zmiany ustrojowe w wielu państwach byłego „obozu”.

Wśród natłoku tych uroczystości, ale także licytowaniu się, kto odegrał w tych wydarzeniach ważniejszą rolę, jakby na uboczu pozostawiono fakt, że po 1989 r. rozpoczęła się rewolucja ustroju gospodarczego w naszym kraju. Docenia się lub krytykuje dokonania L. Balcerowicza, b. wicepremiera w rządzie Mazowieckiego, ale jednocześnie całkowicie poszedł w zapomnienie jeden z twórców polskiej „pierestrojki” gospodarczej, jakim był niewątpliwie Mieczysław Wilczek. Co prawda specjalizował się w chemii organicznej i wdrożył do produkcji proszek do prania ixi 65, ale największe zasługi przypisać należy mu za to, że będąc ministrem przemysłu w rządzie F. Rakowskiego przeforsował w Sejmie – rewolucyjną - jak na owe czasy - ustawę o działalności gospodarczej.

Ustawa ta wprowadziła zasadę, że w gospodarce to, co nie jest zabronione prawem, jest dozwolone, a poza tym znosiła większość koncesji oraz limity zatrudnienia. Dzięki nowym przepisom, już w pierwszym roku ich obowiązywania powstało w Polsce 2,5 mln przedsiębiorstw, a w następnym kolejny milion. Funkcjonują one do dziś, rozwijają się, zatrudniają pracowników i opłacają podatki. Roman Kluska przedstawiając swój pakiet powiedział, że tylko za czasów Wilczka nikt nie przeszkadzał przedsiębiorcom.

Niestety od czasów tych reform cofnęliśmy się bardzo. Znowu chce się wszystko regulować urzędowo. Jak powiedział M. Wilczek w jednym z niedawno udzielonych wywiadów: „...ponieważ co drugi urzędnik jest drań, a co trzeci jest głupi, to jest coraz gorzej. Państwo powinno tylko pilnować, żeby była konkurencja, żeby nie było monopoli, żeby prawo było przestrzegane. A tymczasem państwo zawłaszcza gospodarkę. Mamy coraz więcej urzędników, którzy mają coraz większe prawa i którzy walczą z wolnymi przedsiębiorcami”.

Nie ze wszystkimi opiniami b. ministra wypada się dziś zgodzić, jednak z pewnością jego nowatorskie pomysły sprzed 20 lat zasługują również na rocznicowe uznanie.


Felieton /nie tylko/ podatkowy - 10

Lato w pełni, pogoda dopisuje, w Sejmie i Senacie pustki ... czas więc na wakacyjne pomysły, co by tu poprawić w naszym od lat niereformowalnym systemie podatkowym. Oj, co jak co, ale pomysłów w tej dziedzinie, to ci u nas dostatek.

Na ten przykład, senator Rulewski, chce opodatkować wszystkie napoje w plastikowych butelkach, bo dzieci dostają od nich próchnicy a poza tym nie nadążamy z recyklingiem. Zdaniem senatora 30 groszy więcej od butelki skutecznie zniechęci do ich zakupu. A doradca Prezydenta Ryszard Bugaj, chce zniechęcić do życia przebrzydłych bogaczy, wprowadzając wzorem wcześniejszego Leppera 50% stawki PIT i zniesienia 19% podatku liniowego dla prowadzących działalność gospodarczą. Wątpliwe jednak, by z pomysłów swego doradcy skorzystała głowa państwa, albowiem jak wiadomo – zawsze była przeciwnikiem podnoszenia podatków. W gronie pomysłodawców nie mogło zabraknąć oczywiście posła Palikota, który chce opodatkować osoby otyłe, gdyż korzystają one z bezpłatnej opieki lekarskiej, a przecież ich otyłość jest wynikiem tego, że o siebie nie dbają.

Od siebie proponujemy Panu Posłowi Palikotowi uzupełnienie pomysłu i wprowadzone kategorii wagowych dla mężczyzn i kobiet, w tym wagę „muszą” i „lekkośmieszną”. Do innych propozycji należą też inicjatywy opodatkowania właścicieli ziemskich posiadających latyfundia, uwaga!! - powyżej 1 ha, wprowadzenia akcyzy na motocykle i quady, odebrania /niektórym/ niedawno wprowadzonego „becikowego”, czy też przywrócenia 30% sankcji VAT, choć parę miesięcy temu ją zniesiono. Ostatnie pomysły dotyczą również opodatkowania zysku z promocyjnych kart kredytowych a także podwyższenia karnych odsetek.

No cóż, każdy ma prawo do różnych propozycji „od sasa do lasa”, a że czas letni, to i coś trzeba robić. Nikt jednak nie chce, nie potrafi lub nie może zreformować całego tego pseudosystemu podatkowego, w którym, co drugi przepis można sobie kształtować według znanego hasła Jurka Owsiaka. Tylko że ten, swe pomysły /co by o nich nie mówić/ wciela z powodzeniem w życie, przeliczanym m.in. liczbą 420 tys. uczestników na ostatnim festiwalu Woodstock.


Felieton /nie tylko/ podatkowy - 9

Premier ogłosił, że w 2010 roku, nie będzie wyższych podatków !
Hurra !! ... ale zaraz, zaraz ! Zastanówmy się chwilę nad tym ważnym dla każdego Polaka problemem. Premier, jako szef rządu reprezentowanego przez większość parlamentarną, ma wpływ na uchwalanie budżetu i poszczególnych ustaw. Jednak oświadczenie to, będzie miało sens, jeśli układ sił w parlamencie będzie utrzymany, a tego nikt i nic nie może zagwarantować. Jeszcze nie tak dawno, z ust prominentnych polityków słyszeliśmy, że podatki mogą wzrosnąć, jeśli tendencje kryzysowe utrzymają się. Widocznie się nie utrzymały, ale to z kolei znaczy, że polityka w zakresie „przewidywalności” chyba co nieco szwankuje.

Takim ewidentnym przykładem jest /była/ ustawa abolicyjna, tak głośna w kampanii medialnej. Zgłosił się ostatnio do naszego biura podatnik, stypendysta znanego uniwersytetu medycznego w USA. Przebywał tam w ramach stażu naukowego i otrzymywał wynagrodzenie od pracodawcy amerykańskiego. Kiedy po dwóch latach powrócił do Polski i wystąpił z wnioskiem abolicyjnym, okazało się, że żadna abolicja jego nie dotyczy. Za taką więc abolicję, twórcom tej ustawy należy złożyć serdecznie dzięki, bo jak się okazało, powoduje ona – w części przypadków – także wpływy podatkowe do budżetu, a nie same koszty w postaci zwrotu podatku.

A skoro zaś jesteśmy przy twórczości sejmowej, to trzeba powiedzieć, że jest ona niekiedy całkiem interesująca i odnosi się nie tylko do spraw państwowych, ale także do tzw. patriotyzmu lokalnego. Z protokołów sejmowych można więc wyczytać, że posłowie w swych wystąpieniach przypominają narodowi o takich ważnych wydarzeniach jak m.in. obchody okrągłej rocznicy działalności Zespołu Tańca Rewiowego Tamburmajorka, 650-leciu urodzin wybitnego sandomierzanina, pierwszego prymasa Królestwa Polskiego Mikołaja Trąby, 700-leciu powstania wsi Frydman na Spiszu, czy też 520-leciu nadania praw miejskich miejscowości Mordy.

Oczywiście należy życzyć wszystkiego najlepszego, z powodu tych niezwykłej rangi wydarzeń, jednak dobrze by było, aby posłowie z większą determinacją zwracali uwagę na sprawy, które dla Polski, w najbliższym i przewidywalnym czasie byłyby naprawdę ważne i skuteczne.