Pilnuj kosztów, zyski zatroszczą się same o siebie
Andrew Carnegie 

Co w trawie piszczy ...

Felieton /nie tylko/ podatkowy - 10

Lato w pełni, pogoda dopisuje, w Sejmie i Senacie pustki ... czas więc na wakacyjne pomysły, co by tu poprawić w naszym od lat niereformowalnym systemie podatkowym. Oj, co jak co, ale pomysłów w tej dziedzinie, to ci u nas dostatek.

Na ten przykład, senator Rulewski, chce opodatkować wszystkie napoje w plastikowych butelkach, bo dzieci dostają od nich próchnicy a poza tym nie nadążamy z recyklingiem. Zdaniem senatora 30 groszy więcej od butelki skutecznie zniechęci do ich zakupu. A doradca Prezydenta Ryszard Bugaj, chce zniechęcić do życia przebrzydłych bogaczy, wprowadzając wzorem wcześniejszego Leppera 50% stawki PIT i zniesienia 19% podatku liniowego dla prowadzących działalność gospodarczą. Wątpliwe jednak, by z pomysłów swego doradcy skorzystała głowa państwa, albowiem jak wiadomo – zawsze była przeciwnikiem podnoszenia podatków. W gronie pomysłodawców nie mogło zabraknąć oczywiście posła Palikota, który chce opodatkować osoby otyłe, gdyż korzystają one z bezpłatnej opieki lekarskiej, a przecież ich otyłość jest wynikiem tego, że o siebie nie dbają.

Od siebie proponujemy Panu Posłowi Palikotowi uzupełnienie pomysłu i wprowadzone kategorii wagowych dla mężczyzn i kobiet, w tym wagę „muszą” i „lekkośmieszną”. Do innych propozycji należą też inicjatywy opodatkowania właścicieli ziemskich posiadających latyfundia, uwaga!! - powyżej 1 ha, wprowadzenia akcyzy na motocykle i quady, odebrania /niektórym/ niedawno wprowadzonego „becikowego”, czy też przywrócenia 30% sankcji VAT, choć parę miesięcy temu ją zniesiono. Ostatnie pomysły dotyczą również opodatkowania zysku z promocyjnych kart kredytowych a także podwyższenia karnych odsetek.

No cóż, każdy ma prawo do różnych propozycji „od sasa do lasa”, a że czas letni, to i coś trzeba robić. Nikt jednak nie chce, nie potrafi lub nie może zreformować całego tego pseudosystemu podatkowego, w którym, co drugi przepis można sobie kształtować według znanego hasła Jurka Owsiaka. Tylko że ten, swe pomysły /co by o nich nie mówić/ wciela z powodzeniem w życie, przeliczanym m.in. liczbą 420 tys. uczestników na ostatnim festiwalu Woodstock.


Felieton /nie tylko/ podatkowy - 9

Premier ogłosił, że w 2010 roku, nie będzie wyższych podatków !
Hurra !! ... ale zaraz, zaraz ! Zastanówmy się chwilę nad tym ważnym dla każdego Polaka problemem. Premier, jako szef rządu reprezentowanego przez większość parlamentarną, ma wpływ na uchwalanie budżetu i poszczególnych ustaw. Jednak oświadczenie to, będzie miało sens, jeśli układ sił w parlamencie będzie utrzymany, a tego nikt i nic nie może zagwarantować. Jeszcze nie tak dawno, z ust prominentnych polityków słyszeliśmy, że podatki mogą wzrosnąć, jeśli tendencje kryzysowe utrzymają się. Widocznie się nie utrzymały, ale to z kolei znaczy, że polityka w zakresie „przewidywalności” chyba co nieco szwankuje.

Takim ewidentnym przykładem jest /była/ ustawa abolicyjna, tak głośna w kampanii medialnej. Zgłosił się ostatnio do naszego biura podatnik, stypendysta znanego uniwersytetu medycznego w USA. Przebywał tam w ramach stażu naukowego i otrzymywał wynagrodzenie od pracodawcy amerykańskiego. Kiedy po dwóch latach powrócił do Polski i wystąpił z wnioskiem abolicyjnym, okazało się, że żadna abolicja jego nie dotyczy. Za taką więc abolicję, twórcom tej ustawy należy złożyć serdecznie dzięki, bo jak się okazało, powoduje ona – w części przypadków – także wpływy podatkowe do budżetu, a nie same koszty w postaci zwrotu podatku.

A skoro zaś jesteśmy przy twórczości sejmowej, to trzeba powiedzieć, że jest ona niekiedy całkiem interesująca i odnosi się nie tylko do spraw państwowych, ale także do tzw. patriotyzmu lokalnego. Z protokołów sejmowych można więc wyczytać, że posłowie w swych wystąpieniach przypominają narodowi o takich ważnych wydarzeniach jak m.in. obchody okrągłej rocznicy działalności Zespołu Tańca Rewiowego Tamburmajorka, 650-leciu urodzin wybitnego sandomierzanina, pierwszego prymasa Królestwa Polskiego Mikołaja Trąby, 700-leciu powstania wsi Frydman na Spiszu, czy też 520-leciu nadania praw miejskich miejscowości Mordy.

Oczywiście należy życzyć wszystkiego najlepszego, z powodu tych niezwykłej rangi wydarzeń, jednak dobrze by było, aby posłowie z większą determinacją zwracali uwagę na sprawy, które dla Polski, w najbliższym i przewidywalnym czasie byłyby naprawdę ważne i skuteczne.


Felieton /nie tylko/ podatkowy - 8

Parę dni temu zakończył się festiwal w Opolu. Oczywiście Festiwal Polskiej Piosenki. Jeśli chodzi o taki ogólny komentarz… to dobrze, że festiwal ten już się zakończył. O czym tam nie śpiewano. No właśnie, prawie o wszystkim i o niczym jednocześnie. Zawsze mnie intrygowało, dlaczego w piosenkach tak mało jest o tym, co najważniejsze i trwałe. Właśnie - dlaczego nie śpiewa się o tym, co w życiu najpewniejsze. Jak mawiał Benjamin Franklin; "nie ma nic pewnego na tym świecie, oprócz śmierci i podatków". O ile o końcu ludzkiego żywota można posłuchać w różnego rodzaju muzycznych requiem, oratoriach, psalmach, czy mszach żałobnych, o tyle o podatkach, czy szerzej o pieniądzach… to raczej się dużo nie śpiewa. Choć i w tej mierze mamy parę wyjątków. No choćby Republika i niezapomniany Grzegorz Ciechowski śpiewający, że "ta piosenka pisana, śpiewana, nagrana, wydana jest dla pieniędzy". A pamiętacie Państwo Lizę Minelli i jej "Money, Money, Money"… każdy chyba to zna. Z naszego podwórka, najbardziej zasłużoną w tym zakresie jest nasza krajanka-włocławianka Maryla Rodowicz oznajmiająca, że "krąży, krąży złoty pieniądz". Znacie z pewnością przebój "Gdzie się podziały tamte prywatki" … teraz Golec Orkiestra śpiewa "Gdzie się podziały nasze podatki", bo nikt nie wie gdzie są!

Radzę posłuchać też ciekawego duetu Janusza Korwina Mikke i Skiby, śpiewających o podatkach, czy zabawnego skeczu Kabaretu Hrabi, z którego wynika – ile nam zostaje po zapłaceniu VAT-u, akcyzy, podatku dochodowego…

A jak ktoś chce sobie porapować o podatkach, to zaproszenie ma do Ameryki, do Vanilla Ice, bo nie za bardzo mu to wychodzi. Wreszcie, jeśli ktoś chce posłuchać hitu hitów o podatkach, to koniecznie musi zdobyć płytę Revolver, zespołu The Beatles, i tam, w utworze George’a Harrisona pt. "Poborca podatkowy" /"Taxmen"/ można się dowiedzieć, że od każdego funta /20 szylingów/ pobierany jest podatek w wysokości 19 szylingów i 6 pensów!!! Makabra.

A wracając do naszego festiwalu piosenki; co byście Państwo powiedzieli, gdyby wygrała piosenka pt. "Każdy chwat płaci VAT"?


Felieton /nie tylko/ podatkowy - 7

Zadzwoniła do mego biura przemiła Pani z naszego oddziału ZUS z pytaniem – dlaczego nie podałem informacji o swoim ostatnim zwolnieniu chorobowym? Zaraz, zaraz, to i owo mi dolega, ale nie pamiętam, bym ostatnio korzystał z jakichkolwiek zwolnień chorobowych. Ostatecznie wyjaśniło się, że nie chodzi tu o stan mojej amnezji, lecz o zwolnienie chorobowe z 1999 roku, a więc z ubiegłego stulecia. Okazało się, że ZUS, weryfikując rozliczenia, dopatrzył się braku dokumentów, które zresztą tam w odpowiednim czasie dotarły, bo posiadamy stosowne kopie z potwierdzeniem ich doręczenia.

Nawet nie chciało mi się dociekać, co by się stało, gdyby tych kopii nie było !? Temat ten, niby banalny, ale wcale takim nie jest. Wyobraźmy sobie, że nie mamy kserokopii deklaracji VAT-7 składanych do urzędu skarbowego, w przypadku, gdyby okazało się, że złożone tam oryginały deklaracji po prostu zginęły !! I nie chodzi tu tylko o sankcje z tytułu ustawy karno-skarbowej za brak złożenia w terminie deklaracji, ale głównie ze względu na konsekwencje z tytułu niemożności odliczenia VAT naliczonego z uwagi na nie zadeklarowanie podatku naliczonego do odliczenia. Ustawodawca przyjął bowiem założenie, że możliwość odliczenia VAT-u jest prawem, a nie obowiązkiem podatnika i z prawa tego można skorzystać, składając w odpowiednim terminie właściwą deklarację.

Dlatego też pamiętajmy o kserokopiowaniu wszystkiego, co się rusza, bo to nam nigdy nie zaszkodzi !!!