Pilnuj kosztów, zyski zatroszczą się same o siebie
Andrew Carnegie 

Co w trawie piszczy ...

Felieton /nie tylko/ podatkowy - 9

Premier ogłosił, że w 2010 roku, nie będzie wyższych podatków !
Hurra !! ... ale zaraz, zaraz ! Zastanówmy się chwilę nad tym ważnym dla każdego Polaka problemem. Premier, jako szef rządu reprezentowanego przez większość parlamentarną, ma wpływ na uchwalanie budżetu i poszczególnych ustaw. Jednak oświadczenie to, będzie miało sens, jeśli układ sił w parlamencie będzie utrzymany, a tego nikt i nic nie może zagwarantować. Jeszcze nie tak dawno, z ust prominentnych polityków słyszeliśmy, że podatki mogą wzrosnąć, jeśli tendencje kryzysowe utrzymają się. Widocznie się nie utrzymały, ale to z kolei znaczy, że polityka w zakresie „przewidywalności” chyba co nieco szwankuje.

Takim ewidentnym przykładem jest /była/ ustawa abolicyjna, tak głośna w kampanii medialnej. Zgłosił się ostatnio do naszego biura podatnik, stypendysta znanego uniwersytetu medycznego w USA. Przebywał tam w ramach stażu naukowego i otrzymywał wynagrodzenie od pracodawcy amerykańskiego. Kiedy po dwóch latach powrócił do Polski i wystąpił z wnioskiem abolicyjnym, okazało się, że żadna abolicja jego nie dotyczy. Za taką więc abolicję, twórcom tej ustawy należy złożyć serdecznie dzięki, bo jak się okazało, powoduje ona – w części przypadków – także wpływy podatkowe do budżetu, a nie same koszty w postaci zwrotu podatku.

A skoro zaś jesteśmy przy twórczości sejmowej, to trzeba powiedzieć, że jest ona niekiedy całkiem interesująca i odnosi się nie tylko do spraw państwowych, ale także do tzw. patriotyzmu lokalnego. Z protokołów sejmowych można więc wyczytać, że posłowie w swych wystąpieniach przypominają narodowi o takich ważnych wydarzeniach jak m.in. obchody okrągłej rocznicy działalności Zespołu Tańca Rewiowego Tamburmajorka, 650-leciu urodzin wybitnego sandomierzanina, pierwszego prymasa Królestwa Polskiego Mikołaja Trąby, 700-leciu powstania wsi Frydman na Spiszu, czy też 520-leciu nadania praw miejskich miejscowości Mordy.

Oczywiście należy życzyć wszystkiego najlepszego, z powodu tych niezwykłej rangi wydarzeń, jednak dobrze by było, aby posłowie z większą determinacją zwracali uwagę na sprawy, które dla Polski, w najbliższym i przewidywalnym czasie byłyby naprawdę ważne i skuteczne.


Felieton /nie tylko/ podatkowy - 8

Parę dni temu zakończył się festiwal w Opolu. Oczywiście Festiwal Polskiej Piosenki. Jeśli chodzi o taki ogólny komentarz… to dobrze, że festiwal ten już się zakończył. O czym tam nie śpiewano. No właśnie, prawie o wszystkim i o niczym jednocześnie. Zawsze mnie intrygowało, dlaczego w piosenkach tak mało jest o tym, co najważniejsze i trwałe. Właśnie - dlaczego nie śpiewa się o tym, co w życiu najpewniejsze. Jak mawiał Benjamin Franklin; "nie ma nic pewnego na tym świecie, oprócz śmierci i podatków". O ile o końcu ludzkiego żywota można posłuchać w różnego rodzaju muzycznych requiem, oratoriach, psalmach, czy mszach żałobnych, o tyle o podatkach, czy szerzej o pieniądzach… to raczej się dużo nie śpiewa. Choć i w tej mierze mamy parę wyjątków. No choćby Republika i niezapomniany Grzegorz Ciechowski śpiewający, że "ta piosenka pisana, śpiewana, nagrana, wydana jest dla pieniędzy". A pamiętacie Państwo Lizę Minelli i jej "Money, Money, Money"… każdy chyba to zna. Z naszego podwórka, najbardziej zasłużoną w tym zakresie jest nasza krajanka-włocławianka Maryla Rodowicz oznajmiająca, że "krąży, krąży złoty pieniądz". Znacie z pewnością przebój "Gdzie się podziały tamte prywatki" … teraz Golec Orkiestra śpiewa "Gdzie się podziały nasze podatki", bo nikt nie wie gdzie są!

Radzę posłuchać też ciekawego duetu Janusza Korwina Mikke i Skiby, śpiewających o podatkach, czy zabawnego skeczu Kabaretu Hrabi, z którego wynika – ile nam zostaje po zapłaceniu VAT-u, akcyzy, podatku dochodowego…

A jak ktoś chce sobie porapować o podatkach, to zaproszenie ma do Ameryki, do Vanilla Ice, bo nie za bardzo mu to wychodzi. Wreszcie, jeśli ktoś chce posłuchać hitu hitów o podatkach, to koniecznie musi zdobyć płytę Revolver, zespołu The Beatles, i tam, w utworze George’a Harrisona pt. "Poborca podatkowy" /"Taxmen"/ można się dowiedzieć, że od każdego funta /20 szylingów/ pobierany jest podatek w wysokości 19 szylingów i 6 pensów!!! Makabra.

A wracając do naszego festiwalu piosenki; co byście Państwo powiedzieli, gdyby wygrała piosenka pt. "Każdy chwat płaci VAT"?


Felieton /nie tylko/ podatkowy - 7

Zadzwoniła do mego biura przemiła Pani z naszego oddziału ZUS z pytaniem – dlaczego nie podałem informacji o swoim ostatnim zwolnieniu chorobowym? Zaraz, zaraz, to i owo mi dolega, ale nie pamiętam, bym ostatnio korzystał z jakichkolwiek zwolnień chorobowych. Ostatecznie wyjaśniło się, że nie chodzi tu o stan mojej amnezji, lecz o zwolnienie chorobowe z 1999 roku, a więc z ubiegłego stulecia. Okazało się, że ZUS, weryfikując rozliczenia, dopatrzył się braku dokumentów, które zresztą tam w odpowiednim czasie dotarły, bo posiadamy stosowne kopie z potwierdzeniem ich doręczenia.

Nawet nie chciało mi się dociekać, co by się stało, gdyby tych kopii nie było !? Temat ten, niby banalny, ale wcale takim nie jest. Wyobraźmy sobie, że nie mamy kserokopii deklaracji VAT-7 składanych do urzędu skarbowego, w przypadku, gdyby okazało się, że złożone tam oryginały deklaracji po prostu zginęły !! I nie chodzi tu tylko o sankcje z tytułu ustawy karno-skarbowej za brak złożenia w terminie deklaracji, ale głównie ze względu na konsekwencje z tytułu niemożności odliczenia VAT naliczonego z uwagi na nie zadeklarowanie podatku naliczonego do odliczenia. Ustawodawca przyjął bowiem założenie, że możliwość odliczenia VAT-u jest prawem, a nie obowiązkiem podatnika i z prawa tego można skorzystać, składając w odpowiednim terminie właściwą deklarację.

Dlatego też pamiętajmy o kserokopiowaniu wszystkiego, co się rusza, bo to nam nigdy nie zaszkodzi !!!


Felieton /nie tylko/ podatkowy - 6

Na początek pytanie: jeśli organ podatkowy, w sprawie kontrowersyjnej – będzie miał do wyboru dwie możliwości – jedną korzystniejszą dla podatnika, a drugą – dla niego niekorzystną, to – którą z tych dwóch opcji wybierze? Z pozoru, dość naiwne pytanie, ale tylko z pozoru !! Oczywiście, w tym przypadku, można wybrać także skrajne rozwiązania, jak choćby „winien, nie winien – wisieć powinien", ale nie o to chodzi. Chodzi o to, że nigdy, ale to nigdy – nie spotkałem się z sytuacją, by organy podatkowe - urząd to, czy izba – mając do dyspozycji dwie sprzeczne opcje - wybrały tę korzystniejszą dla podatnika.

Owszem, może ktoś powiedzieć, że podatnik, w razie niekorzystnej decyzji, ma prawo odwołać się do organu wyższej instancji, lub sądu, w przeciwnym wypadku, to budżet Państwa mógłby ucierpieć i stracić. Ale widział ktoś, jak budżet cierpi i traci ? Nikt nie widział ? Ale ja widziałem, jak cierpią i tracą podatnicy, którzy przez zwykłą, czyjąś ignorancję i „widzimisię" z dnia na dzień, tracą nieraz dorobek całego życia, narażani są na blokadę kont, utratę płynności, wpadanie w zadłużenie, odpływ klientów, zajęcia i egzekucje komornicze, odsetki, odwołania, likwidację działalności, licytację ...prawdziwy horror !!! Cóż z tego, że po trzech, czterech latach okazuje się często, że to podatnik miał rację ?!

Na szczęście, przypadki jak wyżej, są coraz rzadsze, a i w organach podatkowych, znakomita większość urzędników wie, że ochrona budżetu Państwa, polega także na ochronie słusznych praw podatników.

Temu lub tym, którzy przyczynili się do zmian przepisów Ordynacji podatkowej, w wyniku których, od 1 stycznia 2009 roku - podatnik nie jest bezpośrednio narażony na płacenie podatku, do czasu rozpatrzenia odwołania przez organ drugiej instancji – należą się słowa najwyższego uznania.