Pilnuj kosztów, zyski zatroszczą się same o siebie
Andrew Carnegie 

Co w trawie piszczy ...

Felieton /nie tylko/ podatkowy - 7

Zadzwoniła do mego biura przemiła Pani z naszego oddziału ZUS z pytaniem – dlaczego nie podałem informacji o swoim ostatnim zwolnieniu chorobowym? Zaraz, zaraz, to i owo mi dolega, ale nie pamiętam, bym ostatnio korzystał z jakichkolwiek zwolnień chorobowych. Ostatecznie wyjaśniło się, że nie chodzi tu o stan mojej amnezji, lecz o zwolnienie chorobowe z 1999 roku, a więc z ubiegłego stulecia. Okazało się, że ZUS, weryfikując rozliczenia, dopatrzył się braku dokumentów, które zresztą tam w odpowiednim czasie dotarły, bo posiadamy stosowne kopie z potwierdzeniem ich doręczenia.

Nawet nie chciało mi się dociekać, co by się stało, gdyby tych kopii nie było !? Temat ten, niby banalny, ale wcale takim nie jest. Wyobraźmy sobie, że nie mamy kserokopii deklaracji VAT-7 składanych do urzędu skarbowego, w przypadku, gdyby okazało się, że złożone tam oryginały deklaracji po prostu zginęły !! I nie chodzi tu tylko o sankcje z tytułu ustawy karno-skarbowej za brak złożenia w terminie deklaracji, ale głównie ze względu na konsekwencje z tytułu niemożności odliczenia VAT naliczonego z uwagi na nie zadeklarowanie podatku naliczonego do odliczenia. Ustawodawca przyjął bowiem założenie, że możliwość odliczenia VAT-u jest prawem, a nie obowiązkiem podatnika i z prawa tego można skorzystać, składając w odpowiednim terminie właściwą deklarację.

Dlatego też pamiętajmy o kserokopiowaniu wszystkiego, co się rusza, bo to nam nigdy nie zaszkodzi !!!


Felieton /nie tylko/ podatkowy - 6

Na początek pytanie: jeśli organ podatkowy, w sprawie kontrowersyjnej – będzie miał do wyboru dwie możliwości – jedną korzystniejszą dla podatnika, a drugą – dla niego niekorzystną, to – którą z tych dwóch opcji wybierze? Z pozoru, dość naiwne pytanie, ale tylko z pozoru !! Oczywiście, w tym przypadku, można wybrać także skrajne rozwiązania, jak choćby „winien, nie winien – wisieć powinien", ale nie o to chodzi. Chodzi o to, że nigdy, ale to nigdy – nie spotkałem się z sytuacją, by organy podatkowe - urząd to, czy izba – mając do dyspozycji dwie sprzeczne opcje - wybrały tę korzystniejszą dla podatnika.

Owszem, może ktoś powiedzieć, że podatnik, w razie niekorzystnej decyzji, ma prawo odwołać się do organu wyższej instancji, lub sądu, w przeciwnym wypadku, to budżet Państwa mógłby ucierpieć i stracić. Ale widział ktoś, jak budżet cierpi i traci ? Nikt nie widział ? Ale ja widziałem, jak cierpią i tracą podatnicy, którzy przez zwykłą, czyjąś ignorancję i „widzimisię" z dnia na dzień, tracą nieraz dorobek całego życia, narażani są na blokadę kont, utratę płynności, wpadanie w zadłużenie, odpływ klientów, zajęcia i egzekucje komornicze, odsetki, odwołania, likwidację działalności, licytację ...prawdziwy horror !!! Cóż z tego, że po trzech, czterech latach okazuje się często, że to podatnik miał rację ?!

Na szczęście, przypadki jak wyżej, są coraz rzadsze, a i w organach podatkowych, znakomita większość urzędników wie, że ochrona budżetu Państwa, polega także na ochronie słusznych praw podatników.

Temu lub tym, którzy przyczynili się do zmian przepisów Ordynacji podatkowej, w wyniku których, od 1 stycznia 2009 roku - podatnik nie jest bezpośrednio narażony na płacenie podatku, do czasu rozpatrzenia odwołania przez organ drugiej instancji – należą się słowa najwyższego uznania.


Felieton /nie tylko/ podatkowy - 5

Przebrzmiały ostatnie dźwięki karnawałowych zabaw. Zaczął się post, co znaczy, że coraz bliżej do Świąt Wielkanocnych, ale też bliżej do ostatecznego terminu rozliczeń rocznych, który w tym roku przypada na 30. kwietnia. Popatrzmy więc na nasz kalendarz – jakież te miesiące są do siebie podobne! Wszystkie dni tygodnia w lutym i w marcu oznaczone są takimi samymi datami i dlatego /nie/ szczęśliwą „trzynastkę” mamy w piatek dwa razy z rzędu; i w lutym, i w marcu. Dziwna to jakość i rzadko spotykana zbieżność. A słyszeliście Państwo, że w tych dniach przeleciała blisko Ziemi wielka asteroida, podobna do tej, która walnęła w Syberię w 1908 r?

Dopiero jak przeleciała, to się o tym dowiedzieliśmy. Też dziwne, bo niektórzy /a mogło ich być całkiem sporo/ mogli już nigdy się nie dowiedzieć niczego. A nie jest dziwne, że banki, które spowodowały największy od lat trzydziestych kryzys, dostaną teraz olbrzymie pieniądze na ich podratowanie? Albo, że jedna z naszych partii politycznych zmieniła nagle jadowitość i zajadłość na rzecz propagowania polityki miłości !?

No, ale świat, od zawsze gotował nam jakieś niespodzianki. Tak, jak obecny system podatkowy, w którym - gdzie nie spojrzysz – same dziwy. Przyszedł na ten przykład do naszego biura klient i pyta; co ma robić?; bo przekazał synowi pewną sumę na zakup samochodu z okazji matury. Młodzieniec nie zdążył się dobrze pojazdem nacieszyć, a tu stuk puk – kto tam? - urząd skarbowy – skąd miałeś chłopcze pieniądze na samochodzik? No, od mego kochanego taty – chwali się chłopię. Bardzo ładnie, ale podatek od darowizny – kto zapłaci? A poza tym – skąd tatuś miał te pieniądze ?

No ... tatuś z mamusią ciężko pracowali, żeby mi sprawić niespodziankę. Aha!! A gdzie tatuś z mamusią gromadzili te pieniążki, bo sprawdziliśmy, że w banku ich nie trzymali ? Co ? - nie ma żadnego dowodu ? Oj niedobrze, będziemy musieli nałożyć podatek. A ile ? No ... podatek od darowizny plus podatek od nielegalnych źródeł, to tyle ile ten twój samochód kosztuje. O rany, ale my tyle nie mamy !!! To nic – odpowiada przemiły pan z urzędu skarbowego. Zabierzemy samochód, a na karę synu zarobisz, jak pójdziesz do pracy !

To nie tylko dziwne, ale przede wszystkim prawdziwe ...


Felieton /nie tylko/ podatkowy - 4

KRYZYS; słowo odmieniane przez wszystkie przypadki, przez media i wszystkie opcje polityczne. Premier szuka 17 miliardów, choć nikt nie chce wyraźnie powiedzieć – dlaczego szuka siedemnastu miliardów, a nie np. ośmiu, czy trzydziestu?

Dolar zbliża się do 3,5 zł, a frank przekroczył niewyobrażalną jeszcze kilka miesięcy temu granicę – 3,00, zł !!! Według ministrów i analityków wzrost PKB wyniesie w Polsce niecałe 2%, będą zwolnienia, zamykanie zakładów pracy, upadki banków, recesja, i w ogóle strach o tym pomyśleć. Tylko, jakby nie zauważono, że żyjemy w świecie, w którym spadki koniunktury mają charakter cykliczny i wręcz planowy. Jeszcze do niedawna, banki miały się dobrze, gospodarka wręcz kwitła, a o kryzysie nikt głośno nie mówił.

Cóż więc takiego się stało, że światowe mózgi finansowe, eksperci i analitycy nie przewidzieli obecnej sytuacji? No właśnie; czy jest jakaś grupa, która na kryzysie nie zyska, i czy wszyscy na nim muszą stracić?! To pytanie na długie /jeszcze/, zimowe wieczory i oczekiwanie – byle do wiosny, która ma przyjść podobno już w marcu!

A u nas: styczeń upłynął na sporządzaniu remanentów, zakładaniu nowych ksiąg i zgłaszaniu do urzędu skarbowego ewentualnych zmian w formie opodatkowania. Do 20. lutego trzeba pamiętać o zmianie formy płatności zaliczek na podatek dochodowy, jeśli oczywiście jest to dla nas po prostu korzystne.

Kiedyś, Wojciech Młynarski śpiewał: „Róbmy swoje”, co znaczy, że po pierwsze trzeba działać, być aktywnym i patrzeć optymistycznie w przyszłość. Kryzys, cokolwiek by to znaczyło, na pewno się skończy, nie będzie trwał wiecznie. A po drugie; tak dużo od nas samych przecież zależy.
Nie musimy szukać siedemnastu miliardów, poczekajmy na siedemnaście mgnień wiosny, a to już niedługo.