Pilnuj kosztów, zyski zatroszczą się same o siebie
Andrew Carnegie 

Co w trawie piszczy ...

Felieton /nie tylko/ podatkowy - 55

Mamy za sobą obchody stuletniej rocznicy odzyskania niepodległości. 11 listopada, to dla Polaków święto patriotyzmu, który na ogół wyrażany jest jako umiłowanie ojczyzny i stawianiem dobra kraju i swojej społeczności ponad osobisty interes.

Patriotyzm, zwykle odnosimy do bohaterskich postaw naszych przodków, do martyrologii, powstań, wojen, w których bohaterowie oddawali za Polskę życie. Ale dziś, kiedy nie trzeba walczyć i umierać; patriotyzm to nie tylko śpiewanie hymnu, wywieszanie flag i przeżywanie tragedii narodowych.

Niektórzy uważają, że wyrazem patriotyzmu jest także przestrzeganie przepisów, w tym również uczciwe płacenie podatków. I tu zaczyna się kłopot, bo jak porównać płacenie podatków do jakiejkolwiek formy miłości, która kojarzy się przecież z uczuciem do konkretnej osoby lub osób, a nie do abstrakcyjnego zbioru, nieznanej nam, obejmującej cały naród społeczności. Tym bardziej trudno nam to zrozumieć, bo przecież nieobce jest przekonanie, że „Polska to taki kraj, w którym każdy chciałby umrzeć za ojczyznę, a nikt nie chce płacić podatków”. Jest też wątpliwe, by mianem patrioty nazywać Polaków płacących podatki w Niemczech, Francji, czy Wielkiej Brytanii? Potwierdza to pogląd Georga Orwella, który mówi wprost: "Nikt nie jest patriotą, gdy chodzi o podatki".

Uczciwe płacenie podatków, to raczej przejaw zwykłej przyzwoitości, tak jak szacunek do drugiego człowieka, czy sprzątanie po sobie. Nie mylmy zatem patriotyzmu z dobrym wychowaniem. Ale nawet, gdyby przyjąć, że płacenie podatków jest jednak wyrazem patriotyzmu, to z pewnością należałoby podnieść, że także - z tej drugiej strony - pobór, a potem dystrybucja podatków powinna być uczciwa. Nie chodzi tu o urzędników fiskusa, bo kontrola być musi, choć kilkadziesiąt tysięcy ludzi nie generujących przecież żadnego dochodu, to nie tylko lekka przesada. Chodzi tu o coraz większe grupy osób, które ze względu na wyłącznie partyjne koneksje pobierają horrendalnie wysokie wynagrodzenia za pełnione pseudo funkcje w różnych spółkach, instytucjach i organach. Chodzi tu również o przeznaczanie ogromnych kwot na nieudane inwestycje i marnotrawstwo publicznych środków na organizację samej ich dystrybucji. Wreszcie dotyczy to prawa, które nie tylko pozwala, ale nakazuje karać podatnika za choćby niepłacenie podatków w terminie, w sytuacji, gdy spółka państwowa nie zapłaciła mu za dostarczony towar lub świadczoną usługę.

Jeśli zatem utożsamiamy patriotyzm z płaceniem podatków, to bierzmy pod uwagę nie tylko tych, którzy je generują, ale także tych, którzy z tych podatków żyją, nie biorąc na siebie żadnego gospodarczego i życiowego ryzyka. Tyle się mówi i pisze obecnie o wyłudzeniach i uszczelnianiu systemu podatkowego. Problematyka ta utożsamiana jest zwykle z tymi, którzy coś tworzą i coś wytwarzają. To coś, to jednak realny dochód, który najpierw trzeba wytworzyć, a dopiero potem opodatkować. Politycy tego nie dostrzegają, choć ich wynagrodzenia i inne profity pochodzą z tego, co inni wytworzą.

Ale cóż; cytując wskazanego wyżej autora; "polityka została wymyślona po to, aby kłamstwo brzmiało jak prawda".

Życzmy sobie na następne stulecie, by patriotyzm odnoszący się do płacenia podatków dotyczył nie tylko tych, którzy je płacą, ale przede wszystkim tych, którzy zbyt często w sposób restrykcyjny dokonują ich poboru i beztroskiego rozdziału. Tak rozumiany patriotyzm będzie wyrazem wspólnej troski o nasze narodowe dobro.


Felieton /nie tylko/ podatkowy - 54

Na wstępie pospieszyć należy z życzeniami z okazji Dnia Wolności Podatkowej, który w tym roku przypada 6 czerwca i jest symboliczną datą, od której obywatele przestają państwu płacić podatki. Dzień ten jest szczególny, bowiem nigdy nie było daty wcześniejszej, to znaczy, że w tym roku będziemy pracować na siebie i dla naszych rodzin najdłużej od kiedy ten dzień zaczęto ustalać i obchodzić.

Odejdźmy jednak od symboliki i przejdźmy do rzeczywistości podatkowej, a ta, w tym roku przedstawia się niezwykle atrakcyjnie.

Mamy już za sobą wprowadzenie JPK VAT, choć przed sobą, od lipca, będą obowiązywać także inne struktury logiczne tegoż kontrolnego pliku. Wiemy też, jak po nowemu obliczać PIT według skali podatkowej z uwzględnieniem różnych kwot zmniejszających podatek dla pięciu nowych zakresów podstawy opodatkowania.

Niektórzy też doświadczają już ograniczeń w stosowaniu ryczałtu 8,5% z najmu do 100 tys. zł, a inni mogą za chwilę przekonać się o dobrodziejstwach ustawy o STIR, dającej możliwość blokowania kont na okres do trzech miesięcy, choć jak zapewnia resort finansów, czynności te będą realizowane odpowiedzialnie, jako narzędzie w walce z wyłudzeniami podatków i uszczelnianiem systemu VAT.

Jak będzie w praktyce – zobaczymy. Oby nie tak, jak w przypadku podatnika, który zgłosił się do nas w sprawie wszczętych rok temu czynności sprawdzających w zakresie wykazanej do zwrotu VAT kwoty 270 tys. zł. Po roku trwania kontroli innego organu okazało się, że stawiane na początku zarzuty były urzędniczym „widzimisię", i że ostatecznie należy się zwrot w kwocie tylko o 7 tys. niższej. Podatnik ten zwrot w końcu otrzymał, ale bez odsetek od ww. różnicy, ....... o konsekwencjach dla firmy z powodu bezprawnego przetrzymywania podatku nie wspominając.

Na koniec, gdyby komuś się wydawało, że powyższych nowości podatkowych jest mało, to wskazać należy na RODO, bo owo unijne rozporządzenie, ma co najmniej pośredni związek z prowadzeniem rozliczeń /nie tylko/ podatkowych. Choć regulacje o ochronie danych osobowych obowiązują w polskim systemie prawnym od ponad 20 lat, to obecnie wejście w życie RODO przeszło wszelkie granice absurdu. Atestowane szafy, niszczarki, kłódki, drzwi i okna zgodne z RODO, kamery w biurze za zgodą pracowników i Klientów, odrębne umowy na powierzenie do przetwarzania danych i wyrażanie zgody, zasady "czystego biurka" i "czystego ekranu", polityka bezpieczeństwa, polityka informacyjna, instrukcja zarządzania systemem, upoważnienia, ewidencje, prowadzenie zbiorów i rejestrów danych i wiele innych dokumentów i "zabezpieczeń"... to wszystko po to, by żaden wróg, czyhający na nasze dane osobowe nie mógł z nich uczynić niecnego użytku.

Tylko, że w tym wszystkim trudno się połapać, a poza tym, jak ktoś ma wykraść dane osobowe i adresy, to i tak to zrobi i nie pomogą tu najdalej posunięte obostrzenia związane z RODO, które ma tyle interpretacji, ile jest w Polsce urzędów. Wystrzegajmy się przeto histerii, tak jak w przypadku klienta biura, który wręczając wizytówkę żądał na to pisemnej zgody!

Nie dajmy się zwariować !!


Felieton /nie tylko/ podatkowy - 53

Często się zdarza, że ostateczna decyzja organu podatkowego oparta jest na stosowaniu zasady swobodnej oceny dowodów. Oznacza to, że w sprawie są dowody, które należy ocenić pod względem wiarygodności, by ustalić, czy tak naprawdę było, a więc – jaki jest stan faktyczny sprawy. Dla ustalenia tej wiarygodności organ ocenia według własnego przekonania po wszechstronnym rozważeniu całości zebranego materiału. W tym kontekście, szeroko stosowana jest zasada uznaniowości, to znaczy, że organ może swobodnie ocenić dowody, przy czym ocena ta nie może być dowolna. Znamy liczne przykłady, że organy podatkowe nie dają wiary wyjaśnieniom podatnika, powołując się w swym rozumowaniu m.in. na doświadczenie życiowe i logikę stanowiące reguły stosowania swobodnej oceny dowodów.

I tu dochodzimy do sedna sprawy, bowiem okazuje się, że decydującym dla dokonywanej przez organ oceny, jest jego – tegoż organu – przekonanie, doświadczenie życiowe i logika. Tymczasem jeszcze nikt nie widział na własne oczy, jak organ w procesie rozumowania dochodzi do takich, a nie innych wniosków. Nie widział i nie zobaczy, bo jest to po prostu niemożliwe, bo organ, jako instytucja nie ma doświadczenia życiowego i nie stosuje wprost logiki, jako procesu myślowego.

Tymże organem jest zwykle, z całym szacunkiem - Pani Krysia, czy Marysia, która, choć uzbrojona w szeroką wiedzę w zakresie treści przepisów prawa, to jednak z perspektywy swego biurka nie miała możliwości nabycia doświadczenia życiowego w sferze praktyki prowadzenia działalności gospodarczej. Nikt też i nigdy nie sprawdzał jej kwalifikacji w stosowaniu zasad logiki, jako nauki o regułach poprawnego rozumowania. Jedynie w zakresie przekonania panuje całkowita zgoda, że każde działanie urzędnika musi być w interesie skarbu państwa, choć tego skarbu, włącznie z jego interesem - też nikt również nie widział.

Tym samym, utrzymywana jest fikcja, że to organ ocenia dowody, a tymczasem dokonuje tego konkretny urzędnik, z podpisem kierownika organu, który na ogół nie ma czasu, by merytorycznie zapoznać się z tym, pod czym składa swój podpis. Stąd, racjonalnym wydaje się postulat, by uzasadnienie decyzji sygnowane było także podpisem autora, a wtedy jego satysfakcja zawodowa, ale i odpowiedzialność będzie adekwatna do "jakości" dokonanej przez niego oceny i jej skutków.


Felieton /nie tylko/ podatkowy - 52

Najmodniejszym obecnie hasłem w naszej gospodarce jest uszczelnienie systemu podatkowego. Karuzele podatkowe, puste faktury, optymalizacje i inne kombinacje mają iść do likwidacji na wieczne potępienie i kary. Wszystko po to, by zmniejszyć lukę w VAT.

Do walki z tymi patologiami, oprócz nasilenia drobiazgowych kontroli rzucono cały arsenał nowych środków w postaci jednolitego pliku kontrolnego, pakietu paliwowego, wykreślania firm z rejestru, rozszerzenia mechanizmu odwróconego VAT, wprowadzenia zasady solidarności kontrahentów za zobowiązania podatkowe, skrócenia okresu rozliczeń dla dużych firm z kwartału do miesiąca oraz sankcji i kar do 25 lat więzienia włącznie.

To nie wszystko, bo szykowany jest split payment, oraz obowiązek codziennego przekazywania informacji o transakcjach i Bóg wie co jeszcze!

Podobno są już tego efekty, które mogą przynieść w tym roku aż 20 miliardów złotych dodatkowych wpływów. Podobno..., bo nie wiadomo, czy dobre wyniki za I kwartał 2017 r. są efektem uszczelniania systemu, czy też innych przyczyn. Może się bowiem okazać, że źródłem tych lepszych wyników I kwartału są przede wszystkim przedłużane zwroty VAT, likwidacja kwartalnych rozliczeń dla dużych firm i z tym związana szybsza płatność podatku, przyśpieszenie w gospodarce oraz większa inflacja i rosnące ceny, a tym samym większe wpływy podatkowe.

Zdaniem wielu obserwatorów, tak naprawdę, prawdziwej oceny uszczelniania systemu VAT można będzie dokonać dopiero od kwietnia br. Dziś, patrząc z perspektywy naszego lokalnego podwórka, zauważyć natomiast trzeba, że w małych firmach dzieje się źle. Coraz więcej firm zgłasza upadłość, nie płaci na czas podatków, opóźnienia w płatnościach i zadłużenia jednych wobec drugich rosną, a brak płynności dotyka coraz większą liczbę przedsiębiorców. Chodzi przy tym o zdecydowaną większość podmiotów, w stosunku do których tak drastycznych rozwiązań stosować nie trzeba.

Z założenia; uszczelnienie systemu ma ograniczyć skutki wskazanych wyżej patologii, które dotyczą ułamka wszystkich przedsiębiorców. Tymczasem wprowadzane środki kierowane są do każdego podmiotu, powodując kolejne restrykcje, utrudnienia i obciążenia działalności gospodarczej, zwiększając istotnie koszty i ryzyko jej prowadzenia.

Walkę z patologiami należy zacząć od eliminacji karykaturalnie niejasnych przepisów prawa podatkowego, a wtedy może się okazać, że wprowadzane doraźnie działania uszczelniające nie są w ogóle potrzebne.