Pilnuj kosztów, zyski zatroszczą się same o siebie
Andrew Carnegie 

Co w trawie piszczy ...

Felieton /nie tylko/ podatkowy - 74

KSeF, czyli miało być gorzej.

Koniec maja 2026, ma w naszym biurze podatkowym szczególny smak. Zeznania roczne zostały złożone, najgorętszy okres minął, segregatory odetchnęły, a ekspres do kawy może wreszcie pracować w trybie mniej bojowym.

Oczywiście tylko teoretycznie.

Bo oto płynnie weszliśmy w kolejny etap podatkowej rzeczywistości, czyli oswajanie KSeF.
Jeszcze kilkanaście miesięcy temu wielu przedsiębiorców reagowało na to hasło podobnie jak na prognozę bardzo kosztownego remontu:
– „Na pewno będzie przesunięcie.” – „To się nie uda.” – „System się zawiesi pierwszego dnia.” – „Mój komputer tego nie wytrzyma.”

Tymczasem rzeczywistość okazała się… zaskakująco spokojna.

Nie idealna, oczywiście. Nadal pojawiają się pytania, niepewności, problemy techniczne i sytuacje, w których człowiek po raz kolejny odkrywa, że komputer wykonuje dokładnie to, co mu polecono – niestety nie zawsze to, co mieliśmy na myśli.

Ale uczciwie trzeba przyznać: mogło być gorzej.

Prawie rok przygotowań zrobił swoje. Testy, szkolenia, rozmowy z Klientami, poprawki programów, kolejne aktualizacje i nieśmiertelne pytanie:
„A czy to już działa?”

Dziś można powiedzieć, że działa. Czasem bardziej entuzjastycznie, czasem mniej, ale jednak działa.

Co ciekawe, także przedsiębiorcy podeszli do zmian z większym spokojem niż można było przypuszczać. Być może wszyscy osiągnęliśmy już taki poziom doświadczenia podatkowego, że nowe obowiązki przyjmujemy podobnie jak kierowcy kolejne remonty dróg: nie pytamy już „dlaczego”, tylko którędy najlepiej objechać.

Na razie również fiskus patrzy na całość z pewnego dystansu. I chyba dobrze. Wszyscy zdają sobie sprawę, że przy tak dużej zmianie potrzebny jest czas na nauczenie się nowych zasad. Trudno przecież oczekiwać, by po latach tradycyjnego obiegu dokumentów każdy przedsiębiorca w jednej chwili stał się specjalistą od cyfrowego raportowania.

Choć trzeba przyznać, że współczesny przedsiębiorca posiada dziś imponujący zestaw kompetencji: prowadzi firmę, analizuje koszty, śledzi zmiany przepisów, zna podstawy informatyki, czasem psychologii, a przy okazji orientuje się jeszcze w platformach elektronicznych, podpisach cyfrowych i aktualizacjach systemów.

Dawniej wystarczał kalkulator i pieczątka. Dziś momentami przydałby się jeszcze dział IT i lekkie wsparcie terapeutyczne.

Patrząc jednak spokojnie na ostatnie miesiące, można dojść do wniosku, że przedsiębiorcy i biura podatkowe mają jedną niezwykłą cechę: potrafią przystosować się praktycznie do wszystkiego.

Nowe deklaracje? Damy radę. Nowe interpretacje? Przeczytamy. Nowe systemy? Nauczymy się.
Kolejna aktualizacja programu o godzinie 16:55?
Tu już emocje bywają większe, ale ostatecznie również sobie poradzimy.
I może właśnie to jest najważniejsze.
Bo choć przepisy się zmieniają, systemy ewoluują, a cyfryzacja coraz śmielej zagląda do codziennej pracy przedsiębiorców, to doświadczenie nadal pozostaje wartością, której nie zastąpi żadna platforma.

A reszta?
Reszta – jak zwykle – zostanie rozliczona.


Felieton /nie tylko/ podatkowy - 73

Wiosna, podatki i inne zjawiska nadprzyrodzone

W przyrodzie nic nie ginie, tak jak w podatkach - co najwyżej- chyba, że zmienia się interpretacja.

Początek roku to dla przedsiębiorców czas podsumowań. A dla naszego biura – sezon wysokogórski bez liny asekuracyjnej. Zamykamy rok, liczymy, sprawdzamy, poprawiamy, upewniamy się, że to co miało być kosztem – jest kosztem, a to co miało być przychodem – nie zaskoczy nas po kontroli.

W międzyczasie gdzieś w tle delikatnie pulsuje hasło: Krajowy System e-Faktur, a więc coś pomiędzy miejską legendą a nieuchronnym przeznaczeniem. Jedni przedsiębiorcy traktują go jak odległą galaktykę – „kiedyś się tym zajmiemy” albo, że „tym się zajmie biuro”, a znów inni z nadzieją pytają, czy może „znowu przesuną”. A my, zgodnie z zasadą ograniczonego zaufania do spokoju legislacyjnego, przygotowujemy się na wszystko.

Prasa ekonomiczna donosi o kolejnych wyrokach, sporach z fiskusem, nowych stanowiskach organów i projektach zmian. Czasem można odnieść wrażenie, że ustawy podatkowe mają większą dynamikę niż trendy w mediach społecznościowych. Różnica jest tylko taka, że za „odfollowowanie” (ignorowanie) przepisu grożą nieco poważniejsze konsekwencje.

Do tego dochodzą klasyki gatunku: składka zdrowotna, która potrafi zaskoczyć bardziej niż rachunek za prąd, amortyzacja, w tym samochodów w działalności, które – w zależności od konfiguracji – bywają bardziej prywatne niż służbowe, no i interpretacje indywidualne, które czasem wyjaśniają wszystko, a czasem otwierają nowy rozdział w dziedzinie filozofii podatkowej.

A jakby tego było mało – w naszym mieście przez cztery dni była awaria sieci ciepłowniczej i nie było ciepła, choć z przymrużeniem oka można powiedzieć, że chłodna atmosfera sprzyja koncentracji.

Terminy jednak, w przeciwieństwie do kaloryferów, pozostały gorące. I choć temperatura w biurze przypominała bardziej styczeń w archiwum niż komfortowe warunki pracy, rozliczenia zostały wykonywane są ciągle na czas. Najwyraźniej doświadczenie zawodowe generuje własne źródło energii.

Patrząc z boku można by zapytać: jak w tym wszystkim odnajdują się przedsiębiorcy?

Otóż… przedsiębiorcy robią swoje. Sprzedają, produkują, świadczą usługi, zatrudniają ludzi, inwestują. I bardzo dobrze. Gdyby mieli jeszcze na bieżąco analizować wszystkie zmiany w przepisach, musieliby prowadzić równolegle drugą działalność – ekspercką. I tu wchodzimy my – całkiem profesjonalnie, bez peleryny, choć czasem w warunkach arktycznych.

Zbliża się wiosna. W przyrodzie wszystko zacznie się budzić do życia. W podatkach – wszystko już od dawna nie śpi. Ale wiosna ma jedną zaletę: daje poczucie nowego początku. Być może przepisy nie staną się prostsze. Być może interpretacje nadal będą zaskakiwać. Być może pojawi się kolejny „projekt uproszczeń”, który będziemy czytać z należytą ostrożnością.

Jedno jednak pozostaje pewne: w świecie, w którym stabilność prawa bywa wartością sezonową, stabilne biuro podatkowe to inwestycja całoroczna.

A jeśli kolejne zmiany znów nadejdą nagle – proszę się nie martwić.
Mamy doświadczenie. Mamy procedury. I – w razie potrzeby – ciepłe swetry.
Wiosna idzie. A my, jak zawsze, jesteśmy gotowi.


Felieton /nie tylko/ podatkowy - 72

Wiosna, to najgorętszy okres pracy w biurach rachunkowych z uwagi na to, że trzeba zebrać całoroczne dane i rozliczyć miniony rok podatkowy. Co prawda urzędy skarbowe oferują usługę „Twój PIT”, ale nie dla wszystkich. Nie mogą z niej skorzystać np. przedsiębiorcy i osoby wynajmujące mieszkania, czy też sprzedający nieruchomości.

Z tego powodu, pracownicy biur oczekują, by podatnicy w miarę szybko dostarczali spisy z natury i wszystkie inne dokumenty związane z ulgami i odliczeniami, które są niezbędne do sporządzenia rocznych zeznań.

Myli się jednak ten, kto myśli, że zwykle po 30. kwietnia następuje w biurach błogi okres nicnierobienia, bo przecież na bieżąco i w ściśle określonych terminach należy księgować i archiwizować transakcje, sporządzać sprawozdania, bilanse, naliczać płace, składki ZUS, rozliczać delegacje, urlopy, zwolnienia itp.

No, a przede wszystkim musimy na bieżąco obserwować zmiany w przepisach, ich często zmieniające się interpretacje oraz przewidywać oraz planować to, co za chwilę może wejść w życie. A zatem ważne jest, co dzieje się w Sejmie i w Senacie, w orzecznictwie administracyjno-sądowym, a także, czy ostatecznie Prezydent zaakceptuje uchwalone zmiany w podatkach. Także te, które od dawna są zapowiadane, jak np. w rozliczaniu składki zdrowotnej, czy też prawdziwej rewolucji związanej z wprowadzeniem w 2026 r. krajowego systemu e-faktur, który to system wymaga wielu szkoleń i przetestowania właściwego oprogramowania.

Tegoroczna wiosna, to także ważny okres w kontekście wyborów Prezydenta RP, który w stanowieniu prawa, także podatkowego odgrywa szczególną rolę, a pomysły na podatki u wielu kandydatów na ten najwyższy urząd w Państwie są - delikatnie mówiąc - nieprzewidywalne.

Póki co, cieszmy się z zapowiadanej ładnej pogody w Święta Wielkanocne, życząc sobie nawzajem zdrowia i pomyślności ... a sprawy podatkowe zostawmy na później.


Felieton /nie tylko/ podatkowy - 71

Koniec roku skłania przedsiębiorców do podsumowań i do oceny, czy ostatnie dwanaście miesięcy możemy zaliczyć do udanych. Oczywiście; barierą dla pewnych i satysfakcjonujących zmian w podatkach jest konieczność naprawienia tego co do tej pory zepsuto lub wprowadzano wyłączne z fiskalnych potrzeb.

Przyszły 2025 rok nie zapowiada się optymistycznie, bowiem będzie to rok w polskiej gospodarce najwyższego w historii deficytu budżetowego – 289 mld zł, a dług publiczny ma przekroczyć 58%, przy czym roczne koszty jego obsługi wyniosą 2,6% PKB to jest ok. 100 mld zł.

Co prawda resort finansów zakłada wzrost PKB o prawie 4%, ale potrzeby w służbie zdrowia, w obronie narodowe i wielu innych dziedzinach są ogromne. Stąd plany planami, ale nikt głowy nie da, że się spełnią. Tym bardziej, że oprócz wewnętrznych problemów istnieją poważne zewnętrzne zagrożenia związane z wojną w Ukrainie, zapowiedzi protekcjonalnej polityki Trumpa, czy też wzrostem napięć na linii Chiny-USA i rolą Europy w tym co się dzieje na świecie.

My jako Polska, póki co możemy liczyć na sterydowe wspomaganie ze środków Unii Europejskiej, ale i tak jest możliwość wpadnięcia w recesję.

Duża jest nadzieja na częściowe uzdrowienie prawa i zależnych od tego prawa dziedzin po wyborach prezydenckich w Polsce, ale nikt nie może przewidzieć czy nowa wybrana Głowa Państwa będzie otwarta na współpracę z organami ustawodawczymi i wykonawczymi w obecnym składzie.

To wszystko przekłada się na sytuację naszych przedsiębiorców, poczynając od tych najmniejszych po duże organizacje gospodarcze.

W biurach rachunkowych trwają obecnie czynności kończące rozliczenia minionego 2024 roku i wśród licznych elementów stawiających podatnika w niepewności jest temat składki zdrowotnej. Zarówno bowiem przedsiębiorcy i księgowi liczyli na kompleksowe zmiany w tym zakresie, ale okazało się, że są one tylko fragmentaryczne i dalekie od oczekiwań, nie mówiąc o tym, że wprowadza się je w pośpiechu i bez vacatio legis.

Niezależnie od powyższego, życzmy sobie, by przyszły rok był spokojniejszy, by dopisywało nam wszystkim zdrowie i aby prowadzona na co dzień działalność gospodarcza przynosiła nam satysfakcję i dalszą efektywną współpracę na polu rozwiązywania zawiłości w rozliczeniach podatkowych.

Wszystkiego najlepszego!