Pozostały dwa tygodnie do wyborów i nic się dziś więcej w naszych mediach nie liczy. No, może tylko ten, ciągle trwający kryzys. W poprzednim felietonie przytaczaliśmy wypowiedź naszego p. Ministra od Finansów, że Polska jest dobrze przygotowana, ale ostatnio na forum unijnym, to właśnie ten sam p. Minister mówił coś o wojnie, o wykupie „zielonej karty” dla dzieci …? Może w innym kontekście ? Może ….
A co w temacie podatków i obietnic przedwyborczych ? Och, tutaj mamy całą gamę propozycji od lewa do prawa. Wszystkie - w celu naprawy finansów publicznych. Jedni są za podniesieniem podatków dla najbogatszych, tak jak ostatnio prezydent B. Obama, drudzy, że absolutnie – nie można tego uczynić. Nawet te najmniejsze partie głoszą, że wprowadzą to i tamto, choć wiadomo, że nic z tego nie wyjdzie, bo szans najmniejszych wejścia do Sejmu nie mają.
Taki jest jednak urok przedwyborczej kampanii; obiecanki cacanki, trelemorele kuku !
Oto, znany od dawna problem związany z płynnością wielu przedsiębiorstw: jedna firma sprzedaje towar i wystawia faktury … ma wtedy przychód, podatek PIT, CIT do zapłaty i jeszcze VAT musi na dodatek odprowadzić. Natomiast druga nieuczciwa firma, nie płacąc kontrahentowi za towar –wykazuje koszty, nie płaci PITu lub CITu i jeszcze odlicza sobie VAT? W dodatku ma towar do dyspozycji. To ci dopiero sprawiedliwość ! Aż się prosi, by w tym przypadku, i to jednym posunięciem - wprowadzić zakaz wpisywania w koszty i odliczania VAT dopóki nie nastąpi zapłata należności na konto sprzedawcy.
No, niech ktoś mi poda jakikolwiek argument, że nie można tego, i tak zrobić. Od razu poprawiłaby się płynność, nie mówiąc już o przejrzystości, pewności, zmniejszeniu ryzyka dla wielu przedsiębiorców. I Skarb Państwa by zyskał, i moralność biznesu by wzrosła.
Poczekamy, zobaczymy …. może po wyborach, coś się zmieni, przynajmniej miejmy taka nadzieję ….
Max |