Kiedy kończy się kolejny rok, zwykle oceniamy – jaki on był. Ale częściej myślimy, jaki będzie następny. Niestety, jaki będzie – nie wie nikt. Dlatego często mówimy, żeby Nowy Rok, nie był gorszy od tego, który się kończy. Patrząc z perspektywy ostatnich dwunastu miesięcy, można ogólnie powiedzieć, że był to rok dość stresujący. Byliśmy bowiem, ze wszystkich stron bombardowani informacjami o kryzysie, o gospodarczym załamaniu, o rozpadach i czającym się zewsząd krachu. Duża w tym zasługa mediów, które wychwytywały najmniejsze nawet zagrożenia, a agencje ratingowe, których dotąd nikt nie znał, stały się wyroczniami, zdolnymi do zburzenia największych nawet gospodarek świata.
A co na naszym polskim podwórku podatkowym ....? Jak na razie cisza. Czy przed burzą, to się okaże, bo p. minister od finansów ma w zanadrzu instrument do kolejnej podwyżki VAT-u, jak tylko grozić nam będzie ryzyko przekroczenia 55% progu ostrożnościowego dla państwowego długu publicznego. Natomiast od lutego 2012 r. mamy jak w banku, podniesienie składki rentowej, opłacanej przez przedsiębiorców. Nie martwmy się jednak na zapas, bo jeśli stać nas na finansowanie bankrutów Europy z naszej rezerwy walutowej, wynoszącej równowartość ponad 100 mld dolarów (tak, tak - miliardów, a nie milionów), to nie będzie tak źle, jak trochę z tego wydamy na ratowanie euro, a przy okazji - i naszej gospodarki. No cóż, pożyjemy, zobaczymy. A tymczasem, cieszmy się na zbliżające się Święta Bożego Narodzenia, na wigilię, na kolędę ... na nowy czas ... i życzmy sobie - Do siego Roku !!
Max |