Pilnuj kosztów, zyski zatroszczą się same o siebie
Andrew Carnegie 

Co w trawie piszczy ...

Felieton /nie tylko/ podatkowy - 56

Zapowiedzi wprowadzania ułatwień finansowych, pobudzenie aktywności biznesowej i eliminacja nadużyć podatkowych, to cele, które miały prowadzić do prostszego, przejrzystego, przyjaznego i przemyślanego systemu podatkowego.

Z perspektywy przedsiębiorstw - tych oczekiwanych zmian jakby nie widać, za wyjątkiem działań zwanych uszczelnieniem systemu podatkowego. Do nich należą różnego rodzaju optymalizacje, jednolite pliki kontrolne, schematy podatkowe, split paymenty, ograniczenia płatności gotówkowej …, a do tego RODO oraz przepisy o praniu brudnych pieniędzy.

Potwierdza to praktyka stosowania prawa, a w niej poniższe przykłady:
podatnik wystawił fakturę z VAT, ale okazało się po kontroli, że czynność nie podlega opodatkowaniu tym podatkiem. No to podatnik, zgodnie z ustaleniami organu sporządził po kontroli korektę i złożył wniosek o zwrot nadpłaty, bo zapłacił więcej niż trzeba. I tu spotkała go niespodzianka, bowiem urząd naliczył mu 20% sankcji za zawyżenie VAT. Nie wiadomo; cieszyć się, czy płakać …?

Kolejny przypadek:
podatnik od lat współpracuje z innym przedsiębiorcą - ekspertem, którego działania mają wpływ na większe obroty u tego pierwszego. A że ekspert wykonuje usługi niematerialne (próby technologiczne), bazując na swoim doświadczeniu i kwalifikacjach, to poza umową ze zleceniodawcą, dowodami podróży (delegacje), zeznaniami kooperantów, wystawieniem faktur, otrzymywaniem płatności przelewem - nie ma innych materialnych dowodów na wykonywanie swych usług. Bo nie zawsze można mieć dowód materialny na coś, co jest niematerialne! Tym bardziej, że organ podatkowy nie zechciał podpowiedzieć - jakie to dowody należałoby w tej sprawie okazać? Konsekwencje dla zleceniodawcy; pozbawienie kosztów i prawa do odliczenia VAT-u. Oczywiście u eksperta wystawione faktury z VAT są dla organów jak najbardziej prawidłowe, podobnie jak koszty, choć te zostały podważone u drugiej strony.

Przykład następny:
pracownik polskiej firmy, zatrudniony był w Norwegii u polskiego pracodawcy. Po 10 latach otrzymuje zagraniczny tytuł egzekucyjny, że ma zapłacić podatek, bo pracodawca go nie odprowadził. Jak to ? - przecież na podstawie informacji od pracodawcy, pracownik w odpowiednim czasie złożył zeznanie i rozliczył podatek. Nie, to nic nie znaczy, bo jest międzynarodowy tytuł do ścigania i tylko to się liczy, choć sam naczelnik urzędu skarbowego potwierdza, że do naszego - polskiego podatnika nic nie ma, ale też nie może nic zrobić, bo w Polsce sprawa się przedawniła. Ministerstwo też rozkłada ręce, choć umowa z Norwegią przewiduje brak możliwości podwójnego opodatkowania. I co … nawet Rzecznik Praw Obywatelskich nic nie wskórał, choć wszyscy przyznają, że pracownik, będący polskim podatnikiem zapłacił podatek i powinien być w takich sytuacjach chroniony. A nie jest.

To tylko, kilka aktualnych przykładów funkcjonowania polskiego prawa podatkowego.

Czekając na najbliżej wybory, znów trzeba mieć nadzieję, że oprócz, uszczelniania systemu i innych restrykcyjnych rozwiązań, znajdą się w nowym Sejmie siły, które zrozumieją potrzebę pomocy polskim podatnikom - także na gruncie obowiązującego dziś prawa.


Felieton /nie tylko/ podatkowy - 55

Mamy za sobą obchody stuletniej rocznicy odzyskania niepodległości. 11 listopada, to dla Polaków święto patriotyzmu, który na ogół wyrażany jest jako umiłowanie ojczyzny i stawianiem dobra kraju i swojej społeczności ponad osobisty interes.

Patriotyzm, zwykle odnosimy do bohaterskich postaw naszych przodków, do martyrologii, powstań, wojen, w których bohaterowie oddawali za Polskę życie. Ale dziś, kiedy nie trzeba walczyć i umierać; patriotyzm to nie tylko śpiewanie hymnu, wywieszanie flag i przeżywanie tragedii narodowych.

Niektórzy uważają, że wyrazem patriotyzmu jest także przestrzeganie przepisów, w tym również uczciwe płacenie podatków. I tu zaczyna się kłopot, bo jak porównać płacenie podatków do jakiejkolwiek formy miłości, która kojarzy się przecież z uczuciem do konkretnej osoby lub osób, a nie do abstrakcyjnego zbioru, nieznanej nam, obejmującej cały naród społeczności. Tym bardziej trudno nam to zrozumieć, bo przecież nieobce jest przekonanie, że „Polska to taki kraj, w którym każdy chciałby umrzeć za ojczyznę, a nikt nie chce płacić podatków”. Jest też wątpliwe, by mianem patrioty nazywać Polaków płacących podatki w Niemczech, Francji, czy Wielkiej Brytanii? Potwierdza to pogląd Georga Orwella, który mówi wprost: "Nikt nie jest patriotą, gdy chodzi o podatki".

Uczciwe płacenie podatków, to raczej przejaw zwykłej przyzwoitości, tak jak szacunek do drugiego człowieka, czy sprzątanie po sobie. Nie mylmy zatem patriotyzmu z dobrym wychowaniem. Ale nawet, gdyby przyjąć, że płacenie podatków jest jednak wyrazem patriotyzmu, to z pewnością należałoby podnieść, że także - z tej drugiej strony - pobór, a potem dystrybucja podatków powinna być uczciwa. Nie chodzi tu o urzędników fiskusa, bo kontrola być musi, choć kilkadziesiąt tysięcy ludzi nie generujących przecież żadnego dochodu, to nie tylko lekka przesada. Chodzi tu o coraz większe grupy osób, które ze względu na wyłącznie partyjne koneksje pobierają horrendalnie wysokie wynagrodzenia za pełnione pseudo funkcje w różnych spółkach, instytucjach i organach. Chodzi tu również o przeznaczanie ogromnych kwot na nieudane inwestycje i marnotrawstwo publicznych środków na organizację samej ich dystrybucji. Wreszcie dotyczy to prawa, które nie tylko pozwala, ale nakazuje karać podatnika za choćby niepłacenie podatków w terminie, w sytuacji, gdy spółka państwowa nie zapłaciła mu za dostarczony towar lub świadczoną usługę.

Jeśli zatem utożsamiamy patriotyzm z płaceniem podatków, to bierzmy pod uwagę nie tylko tych, którzy je generują, ale także tych, którzy z tych podatków żyją, nie biorąc na siebie żadnego gospodarczego i życiowego ryzyka. Tyle się mówi i pisze obecnie o wyłudzeniach i uszczelnianiu systemu podatkowego. Problematyka ta utożsamiana jest zwykle z tymi, którzy coś tworzą i coś wytwarzają. To coś, to jednak realny dochód, który najpierw trzeba wytworzyć, a dopiero potem opodatkować. Politycy tego nie dostrzegają, choć ich wynagrodzenia i inne profity pochodzą z tego, co inni wytworzą.

Ale cóż; cytując wskazanego wyżej autora; "polityka została wymyślona po to, aby kłamstwo brzmiało jak prawda".

Życzmy sobie na następne stulecie, by patriotyzm odnoszący się do płacenia podatków dotyczył nie tylko tych, którzy je płacą, ale przede wszystkim tych, którzy zbyt często w sposób restrykcyjny dokonują ich poboru i beztroskiego rozdziału. Tak rozumiany patriotyzm będzie wyrazem wspólnej troski o nasze narodowe dobro.


Felieton /nie tylko/ podatkowy - 54

Na wstępie pospieszyć należy z życzeniami z okazji Dnia Wolności Podatkowej, który w tym roku przypada 6 czerwca i jest symboliczną datą, od której obywatele przestają państwu płacić podatki. Dzień ten jest szczególny, bowiem nigdy nie było daty wcześniejszej, to znaczy, że w tym roku będziemy pracować na siebie i dla naszych rodzin najdłużej od kiedy ten dzień zaczęto ustalać i obchodzić.

Odejdźmy jednak od symboliki i przejdźmy do rzeczywistości podatkowej, a ta, w tym roku przedstawia się niezwykle atrakcyjnie.

Mamy już za sobą wprowadzenie JPK VAT, choć przed sobą, od lipca, będą obowiązywać także inne struktury logiczne tegoż kontrolnego pliku. Wiemy też, jak po nowemu obliczać PIT według skali podatkowej z uwzględnieniem różnych kwot zmniejszających podatek dla pięciu nowych zakresów podstawy opodatkowania.

Niektórzy też doświadczają już ograniczeń w stosowaniu ryczałtu 8,5% z najmu do 100 tys. zł, a inni mogą za chwilę przekonać się o dobrodziejstwach ustawy o STIR, dającej możliwość blokowania kont na okres do trzech miesięcy, choć jak zapewnia resort finansów, czynności te będą realizowane odpowiedzialnie, jako narzędzie w walce z wyłudzeniami podatków i uszczelnianiem systemu VAT.

Jak będzie w praktyce – zobaczymy. Oby nie tak, jak w przypadku podatnika, który zgłosił się do nas w sprawie wszczętych rok temu czynności sprawdzających w zakresie wykazanej do zwrotu VAT kwoty 270 tys. zł. Po roku trwania kontroli innego organu okazało się, że stawiane na początku zarzuty były urzędniczym „widzimisię", i że ostatecznie należy się zwrot w kwocie tylko o 7 tys. niższej. Podatnik ten zwrot w końcu otrzymał, ale bez odsetek od ww. różnicy, ....... o konsekwencjach dla firmy z powodu bezprawnego przetrzymywania podatku nie wspominając.

Na koniec, gdyby komuś się wydawało, że powyższych nowości podatkowych jest mało, to wskazać należy na RODO, bo owo unijne rozporządzenie, ma co najmniej pośredni związek z prowadzeniem rozliczeń /nie tylko/ podatkowych. Choć regulacje o ochronie danych osobowych obowiązują w polskim systemie prawnym od ponad 20 lat, to obecnie wejście w życie RODO przeszło wszelkie granice absurdu. Atestowane szafy, niszczarki, kłódki, drzwi i okna zgodne z RODO, kamery w biurze za zgodą pracowników i Klientów, odrębne umowy na powierzenie do przetwarzania danych i wyrażanie zgody, zasady "czystego biurka" i "czystego ekranu", polityka bezpieczeństwa, polityka informacyjna, instrukcja zarządzania systemem, upoważnienia, ewidencje, prowadzenie zbiorów i rejestrów danych i wiele innych dokumentów i "zabezpieczeń"... to wszystko po to, by żaden wróg, czyhający na nasze dane osobowe nie mógł z nich uczynić niecnego użytku.

Tylko, że w tym wszystkim trudno się połapać, a poza tym, jak ktoś ma wykraść dane osobowe i adresy, to i tak to zrobi i nie pomogą tu najdalej posunięte obostrzenia związane z RODO, które ma tyle interpretacji, ile jest w Polsce urzędów. Wystrzegajmy się przeto histerii, tak jak w przypadku klienta biura, który wręczając wizytówkę żądał na to pisemnej zgody!

Nie dajmy się zwariować !!


Felieton /nie tylko/ podatkowy - 53

Często się zdarza, że ostateczna decyzja organu podatkowego oparta jest na stosowaniu zasady swobodnej oceny dowodów. Oznacza to, że w sprawie są dowody, które należy ocenić pod względem wiarygodności, by ustalić, czy tak naprawdę było, a więc – jaki jest stan faktyczny sprawy. Dla ustalenia tej wiarygodności organ ocenia według własnego przekonania po wszechstronnym rozważeniu całości zebranego materiału. W tym kontekście, szeroko stosowana jest zasada uznaniowości, to znaczy, że organ może swobodnie ocenić dowody, przy czym ocena ta nie może być dowolna. Znamy liczne przykłady, że organy podatkowe nie dają wiary wyjaśnieniom podatnika, powołując się w swym rozumowaniu m.in. na doświadczenie życiowe i logikę stanowiące reguły stosowania swobodnej oceny dowodów.

I tu dochodzimy do sedna sprawy, bowiem okazuje się, że decydującym dla dokonywanej przez organ oceny, jest jego – tegoż organu – przekonanie, doświadczenie życiowe i logika. Tymczasem jeszcze nikt nie widział na własne oczy, jak organ w procesie rozumowania dochodzi do takich, a nie innych wniosków. Nie widział i nie zobaczy, bo jest to po prostu niemożliwe, bo organ, jako instytucja nie ma doświadczenia życiowego i nie stosuje wprost logiki, jako procesu myślowego.

Tymże organem jest zwykle, z całym szacunkiem - Pani Krysia, czy Marysia, która, choć uzbrojona w szeroką wiedzę w zakresie treści przepisów prawa, to jednak z perspektywy swego biurka nie miała możliwości nabycia doświadczenia życiowego w sferze praktyki prowadzenia działalności gospodarczej. Nikt też i nigdy nie sprawdzał jej kwalifikacji w stosowaniu zasad logiki, jako nauki o regułach poprawnego rozumowania. Jedynie w zakresie przekonania panuje całkowita zgoda, że każde działanie urzędnika musi być w interesie skarbu państwa, choć tego skarbu, włącznie z jego interesem - też nikt również nie widział.

Tym samym, utrzymywana jest fikcja, że to organ ocenia dowody, a tymczasem dokonuje tego konkretny urzędnik, z podpisem kierownika organu, który na ogół nie ma czasu, by merytorycznie zapoznać się z tym, pod czym składa swój podpis. Stąd, racjonalnym wydaje się postulat, by uzasadnienie decyzji sygnowane było także podpisem autora, a wtedy jego satysfakcja zawodowa, ale i odpowiedzialność będzie adekwatna do "jakości" dokonanej przez niego oceny i jej skutków.