Pilnuj kosztów, zyski zatroszczą się same o siebie
Andrew Carnegie 

Co w trawie piszczy ...

Felieton /nie tylko/ podatkowy - 57

Koniec roku, to czas podsumowań, choć najwięcej pracy czeka nas podatników dopiero po 1 stycznia 2020 r., kiedy trzeba sporządzić roczne zeznania. Koniec roku to także możliwość wyrażania opinii o warunkach funkcjonowania biznesu, kondycji gospodarki i wdrażanych zmian w tym zakresie.

Czy coś się zmienia, a jeśli tak, to w jakim kierunku zmiany te idą?

Nadal, dużo kontrowersji wzbudza zasadność wprowadzenia „500+” dla wszystkich. I dla tych, którym brak jest zaradności życiowej, czy też chroniczna niechęć do regularnej pracy i ułożenie sobie życia z socjalu. I jednocześnie dla tych, dla których 500 zł nie ma jakby większego ekonomicznego znaczenia.

Przeznaczanie wydatków w formie „500+” miało wpłynąć pozytywnie na demografię i ograniczenie ubóstwa, ale według bieżących badań - nic z tego nie wyszło. Zrozumieć też trzeba jednego z przedsiębiorców, który na jednym z portali wyraża się wprost, że „nie życzy sobie, aby jego podatki trafiały jako socjal do glazurnika kładącego płytki u sąsiada, teoretycznie bezrobotnego, a w rzeczywistości zarabiającego więcej ode mnie”.

Dla wielu, zwłaszcza tych małych przedsiębiorców - problemem w 2020 r. będzie drastyczne podniesienie minimalnego wynagrodzenia za pracę z kwoty 2.250 zł do 2.600 zł, to jest aż o 15,6%. Jeśli bowiem pracownik z najniższym dotąd wynagrodzeniem będzie otrzymywał o 350 zł więcej, to i pozostałym również trzeba podwyższyć pensje, bo pensje dla osób bardziej wykwalifikowanych muszą być stosunkowo większe w stosunku do najniższej płacy.

Wiadomo, że dla pracowników to świetna wiadomość, tylko co mają zrobić przedsiębiorcy, będący pracodawcami, których się nikt nie pytał w tej kwestii o zdanie, a już na pewno nie podpowiedział - skąd wziąć pieniądze na te zwiększone koszty.

Należy się zatem liczyć, że podwyższenie płacy minimalnej napędzi i tak gwałtownie rosnące ceny, które daleko odbiegają od oficjalnych statystyk, bo np. wiadomo, że nie zdrożeją nagle lokomotywy, ale usługi już tak, i to w stopniu podobnym, jak wzrost minimalnego wynagrodzenia.

Zmieńmy troszkę temat ze spraw tych bieżących na zagadnienie bardziej ogólne, mogące mieć jednak wpływ na konkretną działalność każdego podatnika. Dotyczy to konstytucji, ale nie tej Konstytucji RP, ale dokumentu zwanego „Konstytucją biznesu”. Proszę zapytać podatnika - przedsiębiorcę, ale także urzędnika fiskusa czy wie - jak działa w praktyce ten fundamentalny dokument. Niestety; pytanie to wydaje się raczej retoryczne, bowiem Konstytucja biznesu, jako urzeczywistnienie idei wspierania i sprzyjania przedsiębiorczości - w rzeczywistości jest pustym frazesem. Jej główne założenia oparte na nowych relacjach pomiędzy podatnikiem, a urzędem stały się mrzonką. W dalszym ciągu uznaniowość i arbitralność organów podatkowych, ale też aprobowanie takich zachowań przez większość sądów powoduje, że podatnik nie jest dla organu żadnym partnerem.

Zasada, że wątpliwości, powinny być rozstrzygane na korzyść podatnika - jak była, tak jest ignorowana. Dominuje za to ciągły nacisk na sankcjonowanie każdego błędu, każdej nieprawidłowości, która nie tylko podatnikowi może się zdarzyć. Pod pretekstem uszczelniania systemu wprowadza się różnego rodzaju optymalizacje i schematy, których ani podatnicy, ani urzędnicy do końca pojąć nie mogą.

A wszystko to regulowane jest wątpliwej jakości przesłankami odpowiedzialności, jak choćby te z art. 105a ustawy o VAT, który przewiduje solidarną odpowiedzialność w zależności od tego, czy „podatnik wiedział lub miał uzasadnione podstawy do tego, aby przypuszczać”, że cała kwota za dostawę nie zostanie wpłacona na rachunek urzędu skarbowego.

Żegnając upływający 2019 rok i parafrazując powyższy przepis pragniemy wskazać, że, co prawda - my nie wiemy i nie mamy uzasadnionych podstaw do tego aby przypuszczać, jaki będzie rok 2020, to jednak życzmy sobie nawzajem dużo zdrowia oraz pomyślności, a także satysfakcjonujących efektów w prowadzeniu biznesu, mając jak zwykle nadzieję, że będzie lepiej.


Felieton /nie tylko/ podatkowy - 56

Zapowiedzi wprowadzania ułatwień finansowych, pobudzenie aktywności biznesowej i eliminacja nadużyć podatkowych, to cele, które miały prowadzić do prostszego, przejrzystego, przyjaznego i przemyślanego systemu podatkowego.

Z perspektywy przedsiębiorstw - tych oczekiwanych zmian jakby nie widać, za wyjątkiem działań zwanych uszczelnieniem systemu podatkowego. Do nich należą różnego rodzaju optymalizacje, jednolite pliki kontrolne, schematy podatkowe, split paymenty, ograniczenia płatności gotówkowej …, a do tego RODO oraz przepisy o praniu brudnych pieniędzy.

Potwierdza to praktyka stosowania prawa, a w niej poniższe przykłady:
podatnik wystawił fakturę z VAT, ale okazało się po kontroli, że czynność nie podlega opodatkowaniu tym podatkiem. No to podatnik, zgodnie z ustaleniami organu sporządził po kontroli korektę i złożył wniosek o zwrot nadpłaty, bo zapłacił więcej niż trzeba. I tu spotkała go niespodzianka, bowiem urząd naliczył mu 20% sankcji za zawyżenie VAT. Nie wiadomo; cieszyć się, czy płakać …?

Kolejny przypadek:
podatnik od lat współpracuje z innym przedsiębiorcą - ekspertem, którego działania mają wpływ na większe obroty u tego pierwszego. A że ekspert wykonuje usługi niematerialne (próby technologiczne), bazując na swoim doświadczeniu i kwalifikacjach, to poza umową ze zleceniodawcą, dowodami podróży (delegacje), zeznaniami kooperantów, wystawieniem faktur, otrzymywaniem płatności przelewem - nie ma innych materialnych dowodów na wykonywanie swych usług. Bo nie zawsze można mieć dowód materialny na coś, co jest niematerialne! Tym bardziej, że organ podatkowy nie zechciał podpowiedzieć - jakie to dowody należałoby w tej sprawie okazać? Konsekwencje dla zleceniodawcy; pozbawienie kosztów i prawa do odliczenia VAT-u. Oczywiście u eksperta wystawione faktury z VAT są dla organów jak najbardziej prawidłowe, podobnie jak koszty, choć te zostały podważone u drugiej strony.

Przykład następny:
pracownik polskiej firmy, zatrudniony był w Norwegii u polskiego pracodawcy. Po 10 latach otrzymuje zagraniczny tytuł egzekucyjny, że ma zapłacić podatek, bo pracodawca go nie odprowadził. Jak to ? - przecież na podstawie informacji od pracodawcy, pracownik w odpowiednim czasie złożył zeznanie i rozliczył podatek. Nie, to nic nie znaczy, bo jest międzynarodowy tytuł do ścigania i tylko to się liczy, choć sam naczelnik urzędu skarbowego potwierdza, że do naszego - polskiego podatnika nic nie ma, ale też nie może nic zrobić, bo w Polsce sprawa się przedawniła. Ministerstwo też rozkłada ręce, choć umowa z Norwegią przewiduje brak możliwości podwójnego opodatkowania. I co … nawet Rzecznik Praw Obywatelskich nic nie wskórał, choć wszyscy przyznają, że pracownik, będący polskim podatnikiem zapłacił podatek i powinien być w takich sytuacjach chroniony. A nie jest.

To tylko, kilka aktualnych przykładów funkcjonowania polskiego prawa podatkowego.

Czekając na najbliżej wybory, znów trzeba mieć nadzieję, że oprócz, uszczelniania systemu i innych restrykcyjnych rozwiązań, znajdą się w nowym Sejmie siły, które zrozumieją potrzebę pomocy polskim podatnikom - także na gruncie obowiązującego dziś prawa.


Felieton /nie tylko/ podatkowy - 55

Mamy za sobą obchody stuletniej rocznicy odzyskania niepodległości. 11 listopada, to dla Polaków święto patriotyzmu, który na ogół wyrażany jest jako umiłowanie ojczyzny i stawianiem dobra kraju i swojej społeczności ponad osobisty interes.

Patriotyzm, zwykle odnosimy do bohaterskich postaw naszych przodków, do martyrologii, powstań, wojen, w których bohaterowie oddawali za Polskę życie. Ale dziś, kiedy nie trzeba walczyć i umierać; patriotyzm to nie tylko śpiewanie hymnu, wywieszanie flag i przeżywanie tragedii narodowych.

Niektórzy uważają, że wyrazem patriotyzmu jest także przestrzeganie przepisów, w tym również uczciwe płacenie podatków. I tu zaczyna się kłopot, bo jak porównać płacenie podatków do jakiejkolwiek formy miłości, która kojarzy się przecież z uczuciem do konkretnej osoby lub osób, a nie do abstrakcyjnego zbioru, nieznanej nam, obejmującej cały naród społeczności. Tym bardziej trudno nam to zrozumieć, bo przecież nieobce jest przekonanie, że „Polska to taki kraj, w którym każdy chciałby umrzeć za ojczyznę, a nikt nie chce płacić podatków”. Jest też wątpliwe, by mianem patrioty nazywać Polaków płacących podatki w Niemczech, Francji, czy Wielkiej Brytanii? Potwierdza to pogląd Georga Orwella, który mówi wprost: "Nikt nie jest patriotą, gdy chodzi o podatki".

Uczciwe płacenie podatków, to raczej przejaw zwykłej przyzwoitości, tak jak szacunek do drugiego człowieka, czy sprzątanie po sobie. Nie mylmy zatem patriotyzmu z dobrym wychowaniem. Ale nawet, gdyby przyjąć, że płacenie podatków jest jednak wyrazem patriotyzmu, to z pewnością należałoby podnieść, że także - z tej drugiej strony - pobór, a potem dystrybucja podatków powinna być uczciwa. Nie chodzi tu o urzędników fiskusa, bo kontrola być musi, choć kilkadziesiąt tysięcy ludzi nie generujących przecież żadnego dochodu, to nie tylko lekka przesada. Chodzi tu o coraz większe grupy osób, które ze względu na wyłącznie partyjne koneksje pobierają horrendalnie wysokie wynagrodzenia za pełnione pseudo funkcje w różnych spółkach, instytucjach i organach. Chodzi tu również o przeznaczanie ogromnych kwot na nieudane inwestycje i marnotrawstwo publicznych środków na organizację samej ich dystrybucji. Wreszcie dotyczy to prawa, które nie tylko pozwala, ale nakazuje karać podatnika za choćby niepłacenie podatków w terminie, w sytuacji, gdy spółka państwowa nie zapłaciła mu za dostarczony towar lub świadczoną usługę.

Jeśli zatem utożsamiamy patriotyzm z płaceniem podatków, to bierzmy pod uwagę nie tylko tych, którzy je generują, ale także tych, którzy z tych podatków żyją, nie biorąc na siebie żadnego gospodarczego i życiowego ryzyka. Tyle się mówi i pisze obecnie o wyłudzeniach i uszczelnianiu systemu podatkowego. Problematyka ta utożsamiana jest zwykle z tymi, którzy coś tworzą i coś wytwarzają. To coś, to jednak realny dochód, który najpierw trzeba wytworzyć, a dopiero potem opodatkować. Politycy tego nie dostrzegają, choć ich wynagrodzenia i inne profity pochodzą z tego, co inni wytworzą.

Ale cóż; cytując wskazanego wyżej autora; "polityka została wymyślona po to, aby kłamstwo brzmiało jak prawda".

Życzmy sobie na następne stulecie, by patriotyzm odnoszący się do płacenia podatków dotyczył nie tylko tych, którzy je płacą, ale przede wszystkim tych, którzy zbyt często w sposób restrykcyjny dokonują ich poboru i beztroskiego rozdziału. Tak rozumiany patriotyzm będzie wyrazem wspólnej troski o nasze narodowe dobro.


Felieton /nie tylko/ podatkowy - 54

Na wstępie pospieszyć należy z życzeniami z okazji Dnia Wolności Podatkowej, który w tym roku przypada 6 czerwca i jest symboliczną datą, od której obywatele przestają państwu płacić podatki. Dzień ten jest szczególny, bowiem nigdy nie było daty wcześniejszej, to znaczy, że w tym roku będziemy pracować na siebie i dla naszych rodzin najdłużej od kiedy ten dzień zaczęto ustalać i obchodzić.

Odejdźmy jednak od symboliki i przejdźmy do rzeczywistości podatkowej, a ta, w tym roku przedstawia się niezwykle atrakcyjnie.

Mamy już za sobą wprowadzenie JPK VAT, choć przed sobą, od lipca, będą obowiązywać także inne struktury logiczne tegoż kontrolnego pliku. Wiemy też, jak po nowemu obliczać PIT według skali podatkowej z uwzględnieniem różnych kwot zmniejszających podatek dla pięciu nowych zakresów podstawy opodatkowania.

Niektórzy też doświadczają już ograniczeń w stosowaniu ryczałtu 8,5% z najmu do 100 tys. zł, a inni mogą za chwilę przekonać się o dobrodziejstwach ustawy o STIR, dającej możliwość blokowania kont na okres do trzech miesięcy, choć jak zapewnia resort finansów, czynności te będą realizowane odpowiedzialnie, jako narzędzie w walce z wyłudzeniami podatków i uszczelnianiem systemu VAT.

Jak będzie w praktyce – zobaczymy. Oby nie tak, jak w przypadku podatnika, który zgłosił się do nas w sprawie wszczętych rok temu czynności sprawdzających w zakresie wykazanej do zwrotu VAT kwoty 270 tys. zł. Po roku trwania kontroli innego organu okazało się, że stawiane na początku zarzuty były urzędniczym „widzimisię", i że ostatecznie należy się zwrot w kwocie tylko o 7 tys. niższej. Podatnik ten zwrot w końcu otrzymał, ale bez odsetek od ww. różnicy, ....... o konsekwencjach dla firmy z powodu bezprawnego przetrzymywania podatku nie wspominając.

Na koniec, gdyby komuś się wydawało, że powyższych nowości podatkowych jest mało, to wskazać należy na RODO, bo owo unijne rozporządzenie, ma co najmniej pośredni związek z prowadzeniem rozliczeń /nie tylko/ podatkowych. Choć regulacje o ochronie danych osobowych obowiązują w polskim systemie prawnym od ponad 20 lat, to obecnie wejście w życie RODO przeszło wszelkie granice absurdu. Atestowane szafy, niszczarki, kłódki, drzwi i okna zgodne z RODO, kamery w biurze za zgodą pracowników i Klientów, odrębne umowy na powierzenie do przetwarzania danych i wyrażanie zgody, zasady "czystego biurka" i "czystego ekranu", polityka bezpieczeństwa, polityka informacyjna, instrukcja zarządzania systemem, upoważnienia, ewidencje, prowadzenie zbiorów i rejestrów danych i wiele innych dokumentów i "zabezpieczeń"... to wszystko po to, by żaden wróg, czyhający na nasze dane osobowe nie mógł z nich uczynić niecnego użytku.

Tylko, że w tym wszystkim trudno się połapać, a poza tym, jak ktoś ma wykraść dane osobowe i adresy, to i tak to zrobi i nie pomogą tu najdalej posunięte obostrzenia związane z RODO, które ma tyle interpretacji, ile jest w Polsce urzędów. Wystrzegajmy się przeto histerii, tak jak w przypadku klienta biura, który wręczając wizytówkę żądał na to pisemnej zgody!

Nie dajmy się zwariować !!